|
Star Wars
|
|
13.05.2008, 16:00
Post: #1
|
|||
|
|||
|
Star Wars
[center]
[/center] Dawno, dawno temu w odległej galaktyce... Minęło 10 lat od obalenia Imperium przez Sojusz Rebeliantów. Zielona, nieskażona zanieczyszczeniami planeta unosiła się w bezmiarze kosmosu. Białe chmury pędziły nad nią gnane wiatrem, a w bujnej dżungli rozbrzmiewało zwierzęce życie. Spokój panował jedynie w głębiach świątyń prastarej cywilizacji, która prawdopodobnie zginęła kilka tysięcy lat temu. Planeta została odkryta niedawno, przez Ruiny Imperium, a informacje o niej zostały przechwycone przez Nową Republikę. Dostała roboczą nazwę DX-1000. Niedługo jej spokój miał zostać zburzony... Gwiezdny statek Nowej Republiki przemierzał nadprzestrzeń. Jego celem była niewielka planeta na obrzeżach galaktyki. Po całym pokładzie fregaty kręciły się istoty różnej rasy i różnej profesji. Wszystkie wyglądały na zdenerwowane. Żołnierze sprawdzali broń, nieliczna garstka Jedi wpadła w uspokajający trans, badacze przeglądali swoje notatki. Spokojne były jedynie androidy przemierzające bezmyślnie pokład statku. Na mostku kapitan wydał rozkaz żołnierzom, by zajęli miejsca w wahadłowcach, gdyż mają wyskoczyć z nadprzestrzeni za 10 min. Kiedy rozmazane smugi za iluminatorami statku ułożyły się w punkciki gwiazd, fregata zajęła miejsce na orbicie. Po pobieżnym skanowaniu planety, na tymczasową bazę wyznaczono ruiny starożytnego miasta leżącego na równiku. Wahadłowce z żołnierzami i sprzętem, które miały zabezpieczyć teren pod przyszłą bazę wyleciały z hangaru. Rozłożyły płaty złożone nad kadłubem i w niedługim czasie znalazły się pośród ruin. -Wszędzie czysto, brak jakichkolwiek oznak niebezpieczeństwa- powiedział pół godziny później do komunikatora kapitan oddziału przeszukującego ruiny. Chwilę wsłuchiwał się w rozkazy spoglądając na człekokształtne roboty bojowe wychodzące z wahadłowców i zajmujące pozycje na obrzeżach miasta. Oczywiście, zaczynamy rozstawianie tymczasowych obiektów- Z pokładów wahadłowców, które wylądowały w centrum miasta zaczęto wynosić składane konstrukcje, a roboty budownicze konstruowały budynki, które miały posłużyć załodze bazy jako miejsce pracy i wypoczynku. Oczywiście żadnych luksusów, zbiorowe sypialnie, tłok i ścisk. Twój wahadłowiec wylądował w ruinach prastarego miasta. Wszędzie widziałeś konstrukcje przypominające w swojej budowie ogromne metalowe grzyby. Zauważyłeś kantynę z której dobiegał wielki gwar. Udałeś się do naziemnego Centrum Dowodzenia na odprawę. Kiedy wszedłeś holograficzny wizerunek mistrza Jedi Lukea Skywalekra omawiał zagadnienia dotyczące badania miejscowej fauny i flory, tajemnic zaginionej kultury, oraz dziwnych zaburzeń Mocy pochodzących z tej planety. Właściwie ta planeta byłą jedną wielką zagadką, nie było o niej żadnych zapisów w żadnym z kosmicznych archiwów, a Jedi przypuszczali, ze była to siedziba Sithów. Pojawiła się ona na ekranach sondy, która przelatując aktualizowała informacje o mapie galaktyki. Było to dziwne, gdyż jeszcze 10 lat temu czujniki nie wykrywały tam nic, zupełnie jakby coś maskowało planetę, a niedawno to coś zostało zniszczone bądź wyłączone. W każdym miejscu na tej planecie miało się wrażenie, ze jest się obserwowanym. Wszyscy czuli, ze ta planeta jest z jakiegoś powodu ważna, ale z jakiego, to miało się dopiero okazać. Po zapadnięciu zmroku wszyscy udali się do swoich mieszkań, a jedynym odgłosem były kroki wartowników wśród ruin. Dans les flots c’est elle qu’elle voit,
Le fleuve l’emporte loin loin loin… Pourquoi elle doit attendre ? Attendre dans la lumière, Elle s’efface, elle met les masques. Sur les quais… |
|||
|
13.05.2008, 17:07
Post: #2
|
|||
|
|||
|
K-Owl po ciężkim dniu udał się do domu, lecz gdy tam doszedł stwierdził, że nie ma co po nim zbierać i wielce zdenerwowany udał się coprędzej do swoich przyjaciół. Niestety, ze wszystkich przeżył tylko Yuzzu. Załamany, wraz z yuzzemenem udał się do I Bazy wypadowej swojego "gangu" ktory załozyl kilka miesiecy temu z przyjaciolmi i w chwili obecnej lecą przed siebie w nowym myśliwcu VX II.
[...] Zdradliwa wena. Raz jest, raz jej nie ma. Choć pot wstępuje na czoło jak morena. [...] [...] Przeważnie, zachowuje sie poważnie. Przewaznie, nikogo nie drażnie. [...] [...] Pragnę byc nietypowy, niepowtarzalny, jednorazowy i oryginalny. [...] |
|||
|
13.05.2008, 17:12
Post: #3
|
|||
|
|||
|
Arog rozglądał się po kantynie w tymczasowej bazie. Nie było tu nic zbytnio interesującego. Oprócz podawanych tu trunków naturalnie. Od początku ta wyprawa mu się nie podobała, a teraz wiedział, że przyjazd tu był największym błędem w jego życiu. Postanowił znaleźć tu sobie jakiś znajomych, poszedł więc rozegrać partię sabaka. Zbyt dużo ludzi nie było w kantynie, ale Arog usiadł wygodnie na krześle i postanowił poczekać.
Dans les flots c’est elle qu’elle voit,
Le fleuve l’emporte loin loin loin… Pourquoi elle doit attendre ? Attendre dans la lumière, Elle s’efface, elle met les masques. Sur les quais… |
|||
|
13.05.2008, 22:29
Post: #4
|
|||
|
|||
|
Młody padawan imieniem Van Koon przechadzał się po ruinach znajdujących się nieopodal jak mu nakazał Mistrz by odkryć ich historie.
Posiadał dar widzenia przeszłości. rzadki dar Jedi. Udoskonalił się w posługiwaniu tą mocą dzięki treningom od mistrza Luke Skywalkera który potrafił widzieć przyszłość. Często podczas przebywania w Akademii przechadzał się po Yarvinie IV dotykając ścian starej świątyni Sith znajdującej się na planecie. I widział księżniczkę Leie Origiane Solo martwiącą się o rebelie w centrum dowodzenia. Widział pradawnych Sithów poznających ciemną stronę mocy. Wiele się z tych wizji nauczył. Te ruiny były całkiem podobne do tych na Yarvinie IV. Lecz tu nie wyczuwał niczego. Gdy zamykał oczy widział jedynie ciemność. Im więcej skał dotykał tym większa była ciemność którą widział. Zmartwił się, myśląc że jego moc opuściła go. I powrócił do obozu by porozmawiać ze swoim mistrzem o tym co odczuł. |
|||
|
13.05.2008, 23:22
Post: #5
|
|||
|
|||
|
Mae siedział w kantynie i oddawał się uciechom dnia powszedniego, jakim niewątpliwie jest nic nie robienie. za zadanie miał zlokalizować i zlikwidować pewnego ukrywającego sie tu mistrza Jedi, co, gdy sobie uswiadomił, stwierdził, że musiał przyjmować zlecenie po pijaku a jego instynkt samozachowawczy został zdecydowanie zdeptany przez skłonności do samozagłady. w każdym razie na dzień dzisiejszy planował zakosić jakiś statek z pełnym bakiem i wylecieć poza granice galaktyki, coby nie zostać złapanym przez jego pracodawcę...
"I'm incurable but durable it's easy to see Lack of restraint is a complaint of those around me I know that others postpone Gratification well I lack that affectation" |
|||
|
14.05.2008, 16:00
Post: #6
|
|||
|
|||
|
Arog ledwo opanował chęć rzucania się do gardła swojemu przeciwnikowi w sabaka, kiedy oddawał mu cały stos żetonów kredytowych. Stłumił swoje emocje i oddał się żywej Mocy dzięki technikom szamanów, które poznał z dzienników Qui-Gon Jina, które ten mu przekazał przed bitwą o Naboo. Nauczył się z nich rzeczy niedostępnych zwykłemu Rycerzowi Jedi, powoli stłumił emocje walki. Niechętnie odszedł od stołu. Gdy wychodził z kantyny zderzył się z jakąś postacią w masce gazowej, w zakrwawionej kurtce. Widok krwi zaniepokoił go, więc szybko spojrzał na swoje pazury. Poczuł ulgę, gdy okazało się, że to nie on, niechcący zranił dziwnego przybysza.
-Witaj przyjacielu, kim jesteś?- zagadnął przyjaźnie, gdyż zaintrygowała go ta osoba, jej obecność w Mocy była niezwykle silna. Niestety, dobry efekt popsuł chrapliwy głos, który posiadali przedstawiciele jego rasy. Dans les flots c’est elle qu’elle voit,
Le fleuve l’emporte loin loin loin… Pourquoi elle doit attendre ? Attendre dans la lumière, Elle s’efface, elle met les masques. Sur les quais… |
|||
|
14.05.2008, 19:20
Post: #7
|
|||
|
|||
|
- Nie interesuje cię to - rzekł spokojnie Van, próbując oszukać mocą nieznajomego by przejść do kantyny i dalej kontynuować poszukiwania swojego mistrza. Nie zrobił tego dlatego że nie jest uprzejmy, po prostu ton głosu Jaszczurowatego brzmiał agresywnie i chciał uniknąć niepotrzebnej walki.
|
|||
|
14.05.2008, 19:34
Post: #8
|
|||
|
|||
|
-Ależ, interesuje mnie to, i to bardzo- Arog wykrzywił zęby w krzywym uśmiechu. Wyczuł Moc płynącą od swojego rozmówcy. Noszenie miecza świetlnego ukrytego w fałdach szaty dawało element zaskoczenia, lecz powodowało takie niezręczne sytuacje.
-Powiedz mi, przyjacielu, kto nauczył Cię posługiwać się Mocą?- Dans les flots c’est elle qu’elle voit,
Le fleuve l’emporte loin loin loin… Pourquoi elle doit attendre ? Attendre dans la lumière, Elle s’efface, elle met les masques. Sur les quais… |
|||
|
14.05.2008, 19:49
Post: #9
|
|||
|
|||
|
Padawan już po tej próbie pogodził się z "utratą mocy" i przemówił do Trandoshianina
- Nazywam się Van Koon pochodzę z Dorianu, należę do Akademii. Właśnie szukam swojego mistrza bo muszę z nim porozmawiać. - powiedział najspokojniej jak tylko możliwe poprzez intercom wbudowany w maskę. Zauważył też najstarszy miecz świetlny jaki kiedykolwiek widział wiszący u boku Jaszczurowatego który także nie wyglądał młodo. - A ty najwyraźniej jesteś Jedi, bo na twoim mieczu świetlnym jest wygrawerowany znak starej Świątyni Jedi na Concursant - |
|||
|
14.05.2008, 19:57
Post: #10
|
|||
|
|||
|
-Ehh... To długa i smutna historia, może wejdziemy do środka? A tak przy okazji nazywam się Arog Dhorim- twarz Trandoshanina wyraźnie spochmurniała na wspomnienie o przyjaciołach utraconych w wyniku eksterminacji Jedi. Wyciągnął szponiastą rękę na powitanie do Vana.
Dans les flots c’est elle qu’elle voit,
Le fleuve l’emporte loin loin loin… Pourquoi elle doit attendre ? Attendre dans la lumière, Elle s’efface, elle met les masques. Sur les quais… |
|||
|
15.05.2008, 18:10
Post: #11
|
|||
|
|||
|
Twi'lek wytrzeszczył z przerażenia oczy, gdy gdzieś ktoś w kantynie palnął w Basicu "Moc, Jedi". Przypomniało mu to jedynie o beznadzieji jego aktualnej pozycji. Rozejrzał się więc uważnie po knajpie i bez trudu zlokalizował autora niepokojącej informacji werbalnej, jaka to niedawno nawiedziła jego zmysł słuchu - głównie przez intercomowaty głos tegoż. Zobaczył oto chłopaka w masce gazowej i jaszczura jakowegoś, prowadzącego z nim dyspute. Nie chcąc wyjść na debila, postanowił czujniej przysłuchać się ichniej rozmowie, coby pewnym być, że ktoś z nich może cokolwiek wiedzieć...
"I'm incurable but durable it's easy to see Lack of restraint is a complaint of those around me I know that others postpone Gratification well I lack that affectation" |
|||
|
18.05.2008, 21:43
Post: #12
|
|||
|
|||
|
Padawan uścisnął rękę Jedi i zamknął oczy.
Leciał myśliwcem. na wyświetlaczu widać było wiele informacji odnośnie jego misji. miał zniszczyć armie droidów na Dorinie wraz z Mistrzami Jedi Tholme i Kyp Durron. Wokół znajdowała się obstawa wielu myśliwców ARC-170. Odczuł załamanie mocy... po chwili zauważył że myśliwce Armii Republiki strzelają w myśliwce Jedi. Tholme zginął pierwszy, nie zdążył zareagować. Kyp Durron zdążył zestrzelić 15 myśliwców zanim dosięgła go protonowa torpeda. Nacisnął przycisk hiperprzestrzeni. Puścił dłoń Jaszczurowatego. - rozkaz 66... walczyłeś w wojnach klonów. przykro mi z powodu Mistrzów Tholme i Kyp Durron... Chętnie porozmawiał bym z tobą, lecz szukam mojego mistrza, nie widziałeś go w kantynie ?- |
|||
|
19.05.2008, 15:07
Post: #13
|
|||
|
|||
|
Trandoshanin spojrzał ze zdziwieniem na padawana. Musiał przyznać, że go nie docenił. Ciekawe gdzie nauczył się takich umiejetności, które pozwoliły mu odczytać przeszłość.
-Przykro mi, nie wyczuwam w tej okolicy nikogo obdarzonego Mocą, to znaczy oprócz nas. Lecz możliwe, że się mylę, albo Twój Mistrz opuścił to miejsce- Współczująco poklepał człowieka po ramieniu uważając by nie zahaczyć pazurami o niego. Dans les flots c’est elle qu’elle voit,
Le fleuve l’emporte loin loin loin… Pourquoi elle doit attendre ? Attendre dans la lumière, Elle s’efface, elle met les masques. Sur les quais… |
|||
|
19.05.2008, 16:59
Post: #14
|
|||
|
|||
|
Statek, którym leciała Nessa, lądował awaryjnie. Gdy wysiadł silnik, pomyślała tylko, że już nigdy nie poleci czymś za pół ceny. Statek lądował naprawdę awaryjnie. Rozbił się tuż obok kantyny. W chwili zderzenia z ziemią, dziewczyna została wyrzucona z wraku i nieprzytomna wylądowała pół metra od rozmawiających ze sobą padawana i Jaszczurowatego.
|
|||
|
19.05.2008, 17:38
Post: #15
|
|||
|
|||
|
Twi'lek patrzył i oczom nie dowierzał jak przez okno wpadła do kantyny postać płci kobiecej, lądując awaryjnie na jakimś stoliku zaraz obok obiektów jego zainteresowań. To się dzieje tym, którzy zadzierają z Dżedajami, przeraził się w myślach.
"I'm incurable but durable it's easy to see Lack of restraint is a complaint of those around me I know that others postpone Gratification well I lack that affectation" |
|||
|
« Starszy wątek | Nowszy wątek »
|
Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Szukaj
Użytkownicy
Kalendarz
Pomoc
IRC Chat

[/center] 




![[Obrazek: 113678.jpg]](http://imageshack.us/m/861/7039/113678.jpg)