|
Wampiry i Wilkołaki
|
|
25.02.2010, 16:49
Post: #106
|
|||
|
|||
|
RE: Wampiry i Wilkołaki
Wszyscy zgodnie pokręcili głowami. Nikt nie wiedział co się dzieję. Wszystko rozegrało się tak szybko. Pojawili się znikąd i jeszcze szybciej znikli.
-Wilkołaki. Któż inny? Wierzycie, że wandale?- rzucił któryś z łowców. -Nie byli przemienieni, nie można powiedzieć, że... -Widziałeś jacy szybcy. Zwykły wandal nie da rady z łowcą. I to wycie w oddali.-odcięła się jakaś łowczyni. Kilkanaście osób zgodnie pokiwała głowami, reszta nie była jeszcze do końca przekonana. -Co tam było? Na tej tabliczce?- -Nie wiem. Nie zdążyłem przeczytać-profesor Cook wyglądał na zawiedzionego. Trudno mu się było dziwić. -Miejmy nadzieję, że nic ważnego tam nie było. Z czasem epoka przemija - spadająca gwiazda opada bezszelestnie Zamknij oczy i wytęż słuch, może usłyszysz "do widzenia"... Joa broni, Joa radzi, Joa nigdy was nie zdradzi! ;] (GG)ŁDSM&M ^^
|
|||
|
25.02.2010, 17:36
Post: #107
|
|||
|
|||
|
RE: Wampiry i Wilkołaki
-Kłamiesz! Savan! Zabierz mu ją- Profesor próbował się opierać, ale Lowell wyszarpnął mu tabliczkę i podał Magenie.
-To najszczersza prawda, przysięgam... Stone próbował się tłumaczyć. -Jeszcze zobaczymy... Posiedzisz trochę u nas dopóki nie potwierdzimy twoich słów, prawda? Magena uśmiechnęła się. Savana przeszedł dreszcz. Gdy jego szefowa się uśmiechała, to kogoś z reguły czekało coś bardzo nieprzyjemnego. -Może i nie jestem badaczką, ale dobrze pamiętam czasy, gdy takie tabliczki były w użyciu. I potrafię, przynajmniej w części, je odcyfrować. Zawiodłeś mnie profesorku. Zrobiłeś z siebie głupca myśląc, że można mnie oszukać. Magena wodziła palcem po trzymanej przez nią tablicy. -Zaprowadź go do więzienia- Przywódczyni Hordy nawet nie spojrzała na więźnia, gdy ten został brutalnie popchnięty w kierunku drzwi. Dans les flots c’est elle qu’elle voit,
Le fleuve l’emporte loin loin loin… Pourquoi elle doit attendre ? Attendre dans la lumière, Elle s’efface, elle met les masques. Sur les quais… |
|||
|
26.02.2010, 18:03
Post: #108
|
|||
|
|||
|
RE: Wampiry i Wilkołaki
Jak zawsze o zmierzchu Rosalina obudzila sie wypoczeta, umyla sie, ubrala i wyszla na korytarz, gdzie juz czekal na nia James. Co tak dlugo? Juz chcialem ruszac sam. Powiedzial zniecierpliwiony i ruszyli w strone wyjscia. Dlugo nie moglam usnac. Rozmawialam wczoraj z ojcem. Powiedziala zastanawiajac sie, czy przekazac bratu cala historie. Aaaa rozmowa o zyciu, poznaniu Arkaarda, poszukiwaniu Graala i obraniu starego camelotu jako nasza siedzibe? Nareszie! Juz nie moglem sie doczekac momentu, w ktorym pomozesz nam szukac. Wyszli z zamku i szli bloniami. Rosalina przystanela. To Ty wiedziales? Spytala z niedowierzaniem. James zdziwiony spojrzal na nia. Oczywiscie. Ojciec powiedzial mi to w zeszlym stuleciu, kiedy Sophia* odeszla. Rosalina zacisnela piesci. Czemu mi nie powiedziales?! Wampir podszedl blizej i odparl. Spokojnie. To byla wola ojca. Jestes jego corka, nie moja. Nie mam na to wplywu. Uspokoj sie. Chwila milczenia i Rosalinie wrocil humor. Czyli zaraz. Nasz zamek.. To TEN camelot? Na PEWNO? James zasmial sie. Oczywiscie. Ojciec na pewno powiedzial Ci, ze wg opowiesci to Galahad znalazl Graala. Gdy tylko uslyszeli o tym z Arkaardem przybyli tu. Graala nie znalezli, ale gdy tyko bylo to mozliwe kupili zamek. I od tamtej pory szukaja. Zarowno w zamku jak rowniez w lasach i wsiach. Od teraz i Ty dolaczysz do "poszukiwaczy", hehe. A teraz chodz juz, jestem glodny. Powiedzial zniecierpliwiony i ruszyli ku najblizszej wiosce, by sie pozywic.
*Sophia to jedna z ich siostr. "We should totally hang out together. What is your name? ... Yeah. I don’t like that name. Lets call you ... Brooke!" (GG)ŁDSS !
|
|||
|
26.02.2010, 19:12
Post: #109
|
|||
|
|||
|
RE: Wampiry i Wilkołaki
Gdy w końcu dowiedziała się, o czym traktuje tablica, wpadła w wielkie podniecenie. Magena odkryła dzięki niej położenie Camelotu - legendarnej siedziby Króla Artura i miejsce przechowywania Graala.
Padał lodowaty, ulewny deszcz. Savan, razem ze swoim niewielkim, zwiadowczym oddziałem obserwował zamek. Jakież było jego zdziwienie, gdy okazało się, że był on zamieszkany. Pierwszej nocy, gdy przybyli na miejsce, wyczuli w pobliżu zapach wampirów. Cała dolina, w której ukryty był zamek przesiąknięta była wampirzym odorem, na który wilkołaki były szczególnie wyczulone. Siedział teraz w namiocie, nasłuchiwał kropel deszczu bębniących o cieniutkie ścianki i pozwalał swoim myślom błądzić. Miał na to czas. Dzięki ostatnim wydarzeniom, kiedy to przysłużył się Magenie, awansował i nie musiał stać na warcie w lodowatej ulewie, jak jego podkomendni. Rozłożyli się obozem w pewnej odległości od zamku i odpowiednio zamaskowali, gdyż obawiali się wykrycia. Prawdę mówiąc, to nie wiedział co ma dalej robić. Camelot był prawdziwą fortecą, a nawet gdyby udało im się przedrzeć do środka, to korzystający z Graala wampir byłby niepokonany. Jedyna nadzieja w tym, że krwiopijcy nie wiedzieli na co trafili i artefakt nie był w ich rękach. Wciąż czekał na rozkazy od przełożonej, która postanowiła dowiedzieć się, do kogo owy zamek należy... Dans les flots c’est elle qu’elle voit,
Le fleuve l’emporte loin loin loin… Pourquoi elle doit attendre ? Attendre dans la lumière, Elle s’efface, elle met les masques. Sur les quais… |
|||
|
26.02.2010, 21:34
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 26.02.2010 21:59 przez asia_41.)
Post: #110
|
|||
|
|||
|
RE: Wampiry i Wilkołaki
Od pewnego czasu Stone'owi coś nie dawało spać - sumienie. Rozmyślał o tym, co by było gdyby wilkołaki miały Graala i postanowił do tego nie dopuścić.
Profesor był pilnowany, chociaż to mało powiedziane. Odprowadzali go nawet do łazienki. Miał plan. Pora wyjścia do łazinki. Sone wychodzi z celi w towarzystwi strażnika, przechodzi kilka kroków i potyka się o własne sznurowadło, potrącając przy tym "przypadkiem" jakąś komodę, na której jden ze strażników zawsze zostawiał swój telefon. Wiążąc sznurowadło profesor schował go do kieszeni, modląc się żeby nie zadzwonił. W łazince odkręcił wodę i stanął jak najdalej od drzwi. Wybrał numer. Marry odebrała telefon - Ha... - Mam mało czasu, więc będę się streszczał. Tablica pokazuje położenie Camelotu, jest... Stone powiedział gdzie dokładnie znajduje się zamek i że pojechały tam wilkołaki. Nie wyjawił nazwiska, rozłączył się nie czekając na odpowiedź. Powiedział tylko [i]"Wybaczcie". Marry zadzwoniła do dowództwa ż by przysłali więcej wojska. Połowa jej oddziału nadal nie nawdawała się do użytku po akcji w Paryżu. -Panie i panowie: znaleźliśmy Camelot Ogólne poruszenie, niedowierzanie, radość. - Ci, którzy mogą jechać mają być jutro gotowi do drogi, spotkamy się z oddziałem na miejscu. Stone wracając podparł się ręką o komodę. Nikt nie zauważył, że telefonu przez jakiś czas tam nie było. Kiedy wszedł do swojej celi (specjalnie przystosowane do tego celu pomieszcznie - jedynym znajdującym się tam meblem było łóżko), telefon na komodzie zadzwonił. - Tak, dalej tu jest... dobrze... tak jest... do widzenia Stone odetchnął z ulgą. |
|||
|
26.02.2010, 22:29
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 26.02.2010 22:31 przez stealth.)
Post: #111
|
|||
|
|||
|
RE: Wampiry i Wilkołaki
Magena bawiła się telefonem. Rozważała to, co przed chwilą usłyszała. Gdy dowiedziała się, że zamek jest zamieszkiwany przez wampiry, natychmiast rozpoczęła poszukiwania tożsamości wroga. Otóż nigdzie nie było żadnej wzmianki na temat fortecy, która okazała się być Camelotem. Ani o zamku, ani o jego właścicielu. Dopiero gdy uruchomiła złożoną sieć kontaktów (żyjąc prawie 5000 lat można poznać naprawdę wielu wilkołaków) dostała, wśród różnego rodzaju śmiecia, pożyteczną informację. A właściwie nazwisko. Carstein. Przymknęła oczy.
Znów miała 3500 lat. Ostatnia Bitwa (nazwana tak, gdyż kończyła Milenijną Wojnę) pomiędzy wilkołakami zebranymi pod przywództwem Chandranatha Wielkiego a wampirami dowodzonymi przez Godryka von Carstein. Bitwa została tak naprawdę przegrana przez obie strony, które raz na zawsze straciły swą dawną potęgę. Brodziła w krwi i błocie. Naprzeciw niej stał Vlad. Nienawiść łącząca ją i tego dumnego wampira przeszła niemal do legendy. Korzystali z każdej nadarzającej się okazji by się ze sobą zmierzyć. I nigdy nie potrafili pokonać wroga. Vlad zasalutował jej mieczem. W odpowiedzi prychnęła pogardliwie i skoczyła do ataku. Dźwięk stali zagłuszał rozsądek i gdy udało jej się trafić przeciwnika, ogarnęła ją euforia. Nie zauważyła, że cios, który odbiła bez trudu był jedynie zwodem, a sztylet, który Vlad wyciągnął nie wiadomo kiedy, wbił jej się w brzuch. Osunęła się na przesiąkniętą krwią ziemię. Po bitwie jej żołnierze znaleźli ją nieprzytomną, leżącą w kałuży posoki. Nigdzie nie było zwłok syna Godryka. Widocznie udało mu się uciec, a później wykrwawił się na śmierć. Tak przynajmniej powszechnie sądzono wśród wilkołaków. Cudem przeżyła, ostrze prześlizgnęło się pomiędzy narządami wewnętrznymi. Uznała, że von Carstein umarł i nie wracała do niego. Aż do teraz. Dans les flots c’est elle qu’elle voit,
Le fleuve l’emporte loin loin loin… Pourquoi elle doit attendre ? Attendre dans la lumière, Elle s’efface, elle met les masques. Sur les quais… |
|||
|
27.02.2010, 19:08
Post: #112
|
|||
|
|||
|
RE: Wampiry i Wilkołaki
Następnego ranka Marry z 30 łowcami (tylko tylu mogła wziąć, kilku zostawiła z rannymi) poszła na stację, skąd pojechali spotkać się z innymi. 300 osób - nieźle, biorąc pod uwagę ostatnie wydarzenia (nie tylko w Luwrze ponieśli straty, inne oddziały też nie miały się najlepiej) i krótki czas na przygotowania. Wszystko było już zaplanowane, z bazy przysłali taktyków do koordynowania działań. Rozdzielili się i pojechali różnymi trasami - ponad 300-osobowa grupa nie mogła pozostać niezauważona. Koordynatorzy zostali w mieście, ich obowiązki nie wymagały (a nawet było to niewskazane) obecności na miejscu.
|
|||
|
« Starszy wątek | Nowszy wątek »
|
Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Szukaj
Użytkownicy
Kalendarz
Pomoc
IRC Chat

![[Obrazek: 363264.jpg]](http://imageshack.us/m/52/2556/363264.jpg)


![[Obrazek: 113678.jpg]](http://imageshack.us/m/861/7039/113678.jpg)