Odpowiedz 
 
Ocena wątku:
  • 2 Głosów - 5 Średnio
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Lorindel 2: Mesjasz Chaosu
26.11.2010, 23:00
Post: #301
RE: Lorindel 2: Mesjasz Chaosu
-Jak to? Ktoś odebrał Twojemu wujowi tron? A ten chłopak, którego teraz ratowaliśmy to kto? Rozumiem, że uratował Ci życie?-Lazulit popatrzył na księżniczkę. Widać było, że chociaż interesuje się tym co dzieje się na starym kontynencie, to duchem jest zupełnie gdzie indziej. Zastanowił się chwilę marszcząc brwi.-Hm... trzeba by sprawdzić czy u rodziców w porządku...-szepnął niby sam do siebie, ale na tyle głośno, że Shira usłyszała.

Z czasem epoka przemija - spadająca gwiazda opada bezszelestnie
Zamknij oczy i wytęż słuch, może usłyszysz "do widzenia"...

Joa broni, Joa radzi, Joa nigdy was nie zdradzi! ;]
(GG)ŁDSM&M ^^
[Obrazek: 363264.jpg]
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
26.11.2010, 23:14 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 26.11.2010 23:34 przez asia_41.)
Post: #302
RE: Lorindel 2: Mesjasz Chaosu
- Chciałabym już być w domu. Dawno nie było stamtąd wieści.
- Co właściwie stało się w podziemiach? - spytała po chwili.

[Obrazek: 113678.jpg]
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
26.11.2010, 23:51
Post: #303
RE: Lorindel 2: Mesjasz Chaosu
Lazulit, zanim pomyślał, wzdrygnął się odruchowo. Shira zauważyła jak spięły mu się mięśnie na twarzy. Dłoń zacisnął w pięść.
-Przypłynęliśmy trochę przed wami chyba. Podróżowaliśmy wzdłuż wschodniego wybrzeża. Prowadziła nas Sira. Zatrzymaliśmy się na nocleg. Następnego dnia coś już było nie tak. Dotarliśmy do Lasu Słońca. Tam pojawił się Athoth. Tamci zaczęli walczyć. Ziemia się zapadła. Uciekliśmy z Keirą. A potem ktoś albo coś porwało Keirę. Nie wiem ile tam byłem. Widziałem jeszcze jakąś postać. Szedłem za nią, ale zaatakowały mnie jakieś tornado. A potem usłyszałem Was.-zakończył. Sam nie wiedział czemu to wszystko powiedział. Było mu ciężko na sercu. Odwrócił głowę by Shira nie zauważyła jego wykrzywionej rozpaczą twarzy.

Z czasem epoka przemija - spadająca gwiazda opada bezszelestnie
Zamknij oczy i wytęż słuch, może usłyszysz "do widzenia"...

Joa broni, Joa radzi, Joa nigdy was nie zdradzi! ;]
(GG)ŁDSM&M ^^
[Obrazek: 363264.jpg]
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
27.11.2010, 00:06 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 27.11.2010 00:07 przez asia_41.)
Post: #304
RE: Lorindel 2: Mesjasz Chaosu
- Sira i Athorh? To dlatego wszyscy mieli problemy z magią. Nie martw się, Keirze nic nie będzie, potrafi o siebie zadbać. Muszę ci coś powiedzieć, lepiej żebyś wiedział. Melor uwięził twojego ojca w lochu, Lapis mi powiedziała. Aresztują wszystkich, którzy otwarcie popierają mego wuja. Wasza matka jest bezpieczna.

[Obrazek: 113678.jpg]
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
27.11.2010, 00:20
Post: #305
RE: Lorindel 2: Mesjasz Chaosu
-Coooo?!-Lazulit z roztargnieniem spojrzał na księżniczkę. Na chwilę stracił swoje opanowanie.-Jak to możliwe?! Dlaczego wszystkie problemy zawsze spadają na człowieka w jednym momencie? Czym my sobie zasłużyliśmy na to co nas spotyka?!-przeszedł się nerwowym krokiem wzdłuż ściany magazynu. Zatrzymał na jego krańcu i po krótkiej chwili odwrócił ponownie do Shiry.-Przepraszam. Nie powinienem mieć pretensji. To w końcu przeze mnie jest o jeden problem więcej...- zawahał się. Nie żałował swojej decyzji. Nie miał czego żałować. Robił to co uważał za słuszne.

Z czasem epoka przemija - spadająca gwiazda opada bezszelestnie
Zamknij oczy i wytęż słuch, może usłyszysz "do widzenia"...

Joa broni, Joa radzi, Joa nigdy was nie zdradzi! ;]
(GG)ŁDSM&M ^^
[Obrazek: 363264.jpg]
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
27.11.2010, 00:27
Post: #306
RE: Lorindel 2: Mesjasz Chaosu
- Gdybym nie jechała z wami, nie mielibyście tylu problemów. Przeze mnie wasz ojciec siedzi w lochu, Lilith i Enor próbowali nas zabić, a wcześniej jeszcze ten mag Nethit. Chciałam pomóc, a w rezultacie macie przeze mnie kłopoty.

[Obrazek: 113678.jpg]
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
27.11.2010, 00:53
Post: #307
RE: Lorindel 2: Mesjasz Chaosu
Lazulit prychnął.
-Bzdura. Od tego są przyjaciele by życie było łatwiejsze. Na mnie się zawiodłaś, to chociaż Lapis i Astiego miałaś. A co ma nasz ojciec do Ciebie, to nie wiem. On by za każdym razem postąpił tak samo. A co do Keiry, pewnie masz rację. Chodź, wracajmy już do reszty.-poszli z powrotem w kierunku chatki.

Z czasem epoka przemija - spadająca gwiazda opada bezszelestnie
Zamknij oczy i wytęż słuch, może usłyszysz "do widzenia"...

Joa broni, Joa radzi, Joa nigdy was nie zdradzi! ;]
(GG)ŁDSM&M ^^
[Obrazek: 363264.jpg]
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
27.11.2010, 00:54
Post: #308
RE: Lorindel 2: Mesjasz Chaosu
Astaneth powoli się podniósł z pozycji horyzontalnej.
-Moja głowa... Przegapiłem coś?- spytał się speszony widząc ponure miny towarzyszy. Nikt się nie odezwał.
-Diadem... czuję jakby mnie parzył... Athoth i Sira... Dzieje się coś niezwykłego. Lepiej ich odnajdźmy- Nikt nie protestował. Wszyscy czuli, ze trzeba doprowadzić tą sprawę do końca. Poranieni, na wpół ogłuszeni przez rozbłyski dzikiej magii, powlekli się z powrotem zrujnowanymi, podziemnymi korytarzami. Nikt nie wiedział ile szli niekończącym się labiryntem tuneli. Stracili rachubę czasu. Astaneth prowadził, chociaż siła magicznych wyładowań niemal przyginała go do ziemi. Inni nie mieli się lepiej. W końcu korytarz zaczął się rozszerzać i wznosić. Wyszli do ogromnej, podziemnej sali, której sklepienie ginęło w mroku. Na środku dojrzeli dwie sylwetki jaśniejące w ciemnościach. Athotha i Sirę. Siła magii była tak wielka, że towarzysze czuli się jak w oku rozszalałego cyklonu. Niewidoczne siły szarpały ich ciałami, przenikały umysł i duszę.
W środku tej zawieruchy stał Mesjasz Chaosu i jego Nemezis. Nie wykonywali żadnych ruchów, nic nie mówili. Po prostu stali i patrzyli na siebie.
-Jesteście wreszcie- nikt z towarzyszy nie wiedział, czy powiedział to Athoth czy Sira. A może oboje? Starszy dziedzic Nyroja zaczął iść w kierunku przybyłych. Każdy krok dalej od Siry zdawał się dla niego milami. Dopiero teraz mogli zobaczyć, jak ta walka go wyniszczała. Podszedł do Lapis i pogładził ją po twarzy. Gdy jego dłoń dotknęła jej policzka, przez umysł przemknęły jej wszystkie odczucia Athotha, wszystkie myśli kiedykolwiek pomyślane, a nawet te nie w pełni jeszcze uformowane.
-Teraz... Mogę odejść...- łamał mu się głos.

Dans les flots c’est elle qu’elle voit,
Le fleuve l’emporte loin loin loin…

Pourquoi elle doit attendre ?
Attendre dans la lumière,
Elle s’efface, elle met les masques.

Sur les quais…
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
27.11.2010, 01:12
Post: #309
RE: Lorindel 2: Mesjasz Chaosu
Lapis poczuła mętlik. Wszystkie myśli Athotha kłębiły jej się w głowie. Czuła jak wiele przeszedł. I że teraz musi odpocząć, zanim wszystko się ułoży. Niespodziewanie dla samej siebie zarzuciła mu ręce na szyję przytulając się do niego. Tak jak wtedy, w czasie pierwszego tańca. Przypomniała sobie pierwszą rozmowę, uśmiech ukochanego ponuraka...
-Wiesz...wiesz co bym Ci chciała powiedzieć...-poczuła łzy pod powiekami i głos jej uwiązł w gardle na moment.-Ale nie powiem. Bo wtedy nie miałbyś już żadnej motywacji by do mnie wrócić. Zaczekam aż będziesz gotów ponownie ze mną zatańczyć.-odsunęła się od niego. Było to bardzo trudne, ale wiedziała że tak musi być.

Z czasem epoka przemija - spadająca gwiazda opada bezszelestnie
Zamknij oczy i wytęż słuch, może usłyszysz "do widzenia"...

Joa broni, Joa radzi, Joa nigdy was nie zdradzi! ;]
(GG)ŁDSM&M ^^
[Obrazek: 363264.jpg]
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
27.11.2010, 01:18
Post: #310
RE: Lorindel 2: Mesjasz Chaosu
Athoth opuścił głowę. Pojedyncza łza pociekła mu po policzku. Odwrócił się i podszedł do Siry. Na moment wszystko ucichło. Twarz Wybrańca Chaosu stała się spokojna, był pogodzony ze swym losem.
-Jeszcze powrócę- powiedział tylko.
Potężne uderzenie magii rzuciło go na kolana. Magii tym potężniejszej, że nie skierowanej na żaden żywioł, którą to formę praktykują magowie. Czysta energia przenikała jego ciało. Kręgosłup wygiął się w łuk, przez chwilę Athoth, który wyrzekł się swojej misji Mesjasza, promieniował nieziemskim światłem. Po czym upadł martwy na posadzkę.

Dans les flots c’est elle qu’elle voit,
Le fleuve l’emporte loin loin loin…

Pourquoi elle doit attendre ?
Attendre dans la lumière,
Elle s’efface, elle met les masques.

Sur les quais…
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
27.11.2010, 01:31
Post: #311
RE: Lorindel 2: Mesjasz Chaosu
Lapis słyszała te myśli. Już chwilę wcześniej wiedziała, że tak wybrał. A może wiedziała to już od dawna? Ale mimo wszystko... mimo wszystko...
-Mimo wszystko... będę oczekiwać.-szepnęła i łzy pociekły jej z oczu. Nie chciała płakać. Ale to było silniejsze, odruchowe. Za kimś szalenie bliskim. Osunęła się na kolana, zakrywając dłonią usta. Shira podeszła do niej i przytuliła.

Z czasem epoka przemija - spadająca gwiazda opada bezszelestnie
Zamknij oczy i wytęż słuch, może usłyszysz "do widzenia"...

Joa broni, Joa radzi, Joa nigdy was nie zdradzi! ;]
(GG)ŁDSM&M ^^
[Obrazek: 363264.jpg]
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
27.11.2010, 01:36
Post: #312
RE: Lorindel 2: Mesjasz Chaosu
Wraz z upadkiem Athotha Sira poczuła jak spada z niej jakiś ciężar. Zaczęła ciężko dyszeć i rozejrzała się po zebranych. Nie było Keiry. Lazulit... Gdzie Keria? Wyszeptała z nutą paniki w głosie. Nie zwracala uwagi na szlochy Lapis. Chłopak milczal. Wstyd mu bylo, ze jej nie upilnowal, ze pozwolil ja porwac. Lazulit! Sira ruszyla w jego strone chwiejnym krokiem. Widmo... jakies widmo ja zabralo, szukalem jej, ale nigdzie jej nie bylo, ja... Odpowiedzial szybko z tonem usprawiedliwienia w glosie. Jak to zabralo?! Przeciez Leila obiecala, ona nie mogla zostac zabrana, ona miala ja ocalic, dala jej moc, ona... Sira urwała w pół słowa i w tym samym momencie rozbłysło światło za jej plecami. Ze zdziwieniem na twarzy upadła martwa na ziemię. Kilkanascie metrow za nia stala Leila z podniesiona reka. To ona poslala ku elfce zabojczy strumien swiatla, jednak to nie mialo w tym momencie znaczenia. Byla to kobieta tak oszalamiajaco piekna, ze wszyscy wytrzeszczyli oczy z wrazenia. Jedynie Lazulit dodatkowo skojarzyl pewnien fakt. Wlosy tej kobiety byly tak podobne do wlosu Keiry, jej skora blyszczala w ten sam sposob, jak Keiry wtedy nad strumieniem. Wspomniał ostatnie słowa Siry: "ona dała jej moc..." Ruszyl kilka krokow w strone kobiety i wyszeptał Leila... W tym samym momencie widmo kobiety znikło i zapadla glucha cisza przerywana tylko szlochami Lapis.

"We should totally hang out together. What is your name?
...
Yeah. I don’t like that name. Lets call you ... Brooke!"

(GG)ŁDSS ! :
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
27.11.2010, 01:37
Post: #313
RE: Lorindel 2: Mesjasz Chaosu
-Bracie... Oh, bracie- to Astaneth przyciskał głowę Athotha do swojej piersi i szlochał.

Dans les flots c’est elle qu’elle voit,
Le fleuve l’emporte loin loin loin…

Pourquoi elle doit attendre ?
Attendre dans la lumière,
Elle s’efface, elle met les masques.

Sur les quais…
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
27.11.2010, 02:17
Post: #314
RE: Lorindel 2: Mesjasz Chaosu
2 tygodnie później.

Po śmierci królowej Lorindel państwo ogłosiło żałobę. Podobnie Imperium Skelarińskie po śmierci następcy tronu. Dzięki temu, że udało im się przetransportować ciała, można było wyprawić im godne pogrzeby. Zellis, mąż Siry, mimo iż nie okazywał jej uczuć, szczerze ją opłakiwał, bo była dobra towarzyszka. Do tego wiedzial, ze jej smierc zachwieje obecny porzadek. Dla Lazulita najciezsza jednak byla rozmowa z Erlosem. To do niego najpierw przyniosl cialo Siry, a on na jego widok rozplakal sie jak dziecko. Gdy pozniej dowiedzial sie, ze Keira zostala porwana calkowicie sie zalamal. Lazulit pewnie tak jak on pograzylby sie w cierpieniu i odizolowal od innych, gdyby nie fakt, ze jego rodzina i ojczyzna byly zagrozone, a jego ojciec przetrzymywany był w lochu. Po kilku dniach spedzonych w Lorindel wyruszyl do Serys-skel, gdzie zostala jego siostra, by z nią omówić co robić dalej. Gdy dotarł już na miejsce Lapis początkowo odnosiła się do niego ozięble, jednak gdy zrozumiała, że jest w takiej samej sytuacji jak ona (ona straciła Ato, a on Keire) znów traktowała go jak brata.

"We should totally hang out together. What is your name?
...
Yeah. I don’t like that name. Lets call you ... Brooke!"

(GG)ŁDSS ! :
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
Odpowiedz 


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości

Kontakt | dev.mmorpg | Wróć do góry | Wróć do forów | Wersja bez grafiki | RSS