|
Lorindel 5: Cienie Przeszłości
|
|
21.01.2011, 13:09
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 02.08.2011 13:15 przez asia_41.)
Post: #1
|
|||
|
|||
|
Lorindel 5: Cienie Przeszłości
Wg wzoru:
Imię: Nazwisko: Wiek: Data urodzenia: Znak zodiaku: Rasa: Wzrost: Oczy: Ekwipunek: Charakter: Opis: Zdjęcie: Imię: Anew Nazwisko: Aciano Wiek: 22 Data urodzenia: 14 lipca Znak zodiaku: Rak Rasa: Człowiek Wzrost: 169 cm Oczy: Czarne Ekwipunek: Różdżka, tanto, apteczka, różne rzeczy Charakter: Spokojna, wesoła, ciężko ją wkurzyć Opis: Mag metalu, medyk i początkujący dyplomata. Posiada umiejętność telekinezy. Zawsze nosi na szyi szafir. Kiedy wpadnie w panikę, kamień wytwarza wokół niej pole siłowe, które znika, kiedy się uspokoi. Zdjęcie: z bratem Imię: Altair Nazwisko: Aciano Wiek: 22 Data urodzenia: 14 lipca Znak zodiaku: Rak Rasa: Człowiek Wzrost: 193 cm Oczy: Czarne Ekwipunek: Katana, różdżka itd Charakter: Trochę szalony; właściwie dość podobny do ojca Opis: Mag ziemi, może kontrolować telepatycznie zwierzęta i niektórych ludzi oraz mówić za pomocą telepatii do każdego (ale działa to tylko w jedną stronę, więc se w ten sposób nie pogada). Poza tym wojskowy, zawsze chodzi w mundurze (mówi, że lubi). Zawsze ma przy sobie szmaragd. Kiedy naprawdę się wkurzy, kamień sprawia, że staje się niewidzialny. Zdjęcie: W mundurze galowym Mają 10-letnią siostrę - Rose, ale ona nie odegra w tej sesji większej roli. Foto Imię: Mugen Inni nazywają go zdrobniale Mugi-chan, ale tego nienawidzi i zawsze się o to wkurza. Nazwisko: Nakama Wiek: 14 Data urodzenia: 22 marca Znak zodiaku: Baran Rasa: Człowiek Wzrost: 176 cm Oczy: Niebieskie Ekwipunek: 2 katany, kupa potrzebnych rzeczy, jakie zawsze zabiera się na takie wyprawy. Charakter: Kiedy trzeba, jest rozważny. Poza tym impulsywny, łatwo go zdenerwować (szczególnie, jeśli nazywasz się Altair Aciano). Ale - jak mówią - młody jest, przejdzie mu. Opis: Syn Duncana i Minae. Mag powietrza i wody. Zdjęcie: 1. 2. (lewe oko też ma niebieskie) Imię: Ginewra Zdrobniale Ginny lub Gin (czytane przez "g"), co znaczy "srebrny" - jak kolor jej włosów. Nazwisko: Nakama Wiek: 19 Data urodzenia: 23 lipca Znak zodiaku: Lew Rasa: człowiek Wzrost: 178 Oczy: niebieskie Ekwipunek: tachi, różdżka Charakter: Miła, opiekuńcza, ciepła, czasami odrobinę melancholijna Opis: Starsza siostra Mugena, mag lodu, niedługo skończy akademię magiczną. Zdjęcie: 1. Imię: Sarvael Nazwisko: Lillehammer Wiek: 22 Data urodzenia: 9 listopada Znak zodiaku: Skorpion Rasa: Człowiek Wzrost: 184 cm Oczy: Czerwone Ekwipunek: Półtorak, reszta nieznana. Poza tym jedyny prawdziwy przyjaciel - orzeł Hokori. Charakter: Pewny siebie, okrutny, ogólnie rzecz biorąc: be ![]() Opis: Nieplanowany syn Scalard (albo raczej Lady Minavii Lillehammer) i Duncana. W naszej walce z Wolcerionem stoi po Ciemnej Stronie Mocy. Zdjęcie: 1. 2. - z Hokori 3. - trochę młodszy Imię: Ivy Nazwisko: Lillehammer Wiek: 22 Data urodzenia: 9 listopada Znak zodiaku: Skorpion Rasa: Człowiek Wzrost: 178 Oczy: Czerwone Ekwipunek: Miecz półtoraręczny, sporo innych drobiazgów. Charakter: Ogólnie rzecz biorąc jędza niezdolna do głębszych uczuć. Opis: Bliźniaczka Sarvaela. Jest jedną z niewielu kobiet (jeśli nie jedyną), które ten traktuje jako równe sobie. Mag ciemności i umysłu, moc otrzymała od Wolceriona. Zdjęcie: 1. Imię: Hordlion Nazwisko: Wolcerion Wiek: Trudno powiedzieć Data urodzenia: Nieznana Znak zodiaku: Nieznany Rasa: Podobno kiedyś człowiek, ale kto go tam wie Wzrost: 189cm + skrzydła Oczy: Ciemnoniebieskie Ekwipunek: Nieznany Charakter: Główny zły w tej sesji. Jest zły, tak po prostu. Opis: Kiedyś miał aspiracje do rządzenia światem po drugiej stronie portalu, ale mu przeszkodziliśmy, więc chce się mścić. Być może w jego chorej głowie zrodził się jakiś większy plan, ale tego nikt nie wie. Zdjęcie: 1. |
|||
|
21.01.2011, 23:07
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 27.01.2011 03:13 przez Joa.)
Post: #2
|
|||
|
|||
|
RE: Lorindel 5: Cienie Przeszłości
Imię: Ricardo
Nazwisko: de Silva Wiek: 22 Data urodzenia: 17 stycznia Znak zodiaku: koziorożec Rasa: człowiek Wzrost: 183 cm Oczy: bursztynowe Ekwipunek: teoretycznie wykonana z drewna laska, ale nie da się jej złamać, sztylet Charakter: Wesoły, lubi się śmiać, ale potrafi być poważny kiedy trzeba. Trochę postrzelony ryzykant. Często ‘rżnie głupa’. Opis: Syn Sindbada i Vien. Nie jest magiem, ale lubi się bawić w, jak sam to określa, iluzjonistę. Potrafi zmieniać rzeczy pod wpływem dotyku (potem same wracają do pierwotnego kształtu). Dobrze gra w karty. Poza tym dżentelmen, czasem kobieciarz, kanciarz i złodziejaszek w jednym. Ma pewną fobię… Zdjęcie: elegancko w pewnych sytuacjach XD (nie mogłam się zdecydować ^^) Imię: Opal Nazwisko: Lechosos Wiek: 22 Data urodzenia: 5 kwietnia Znak zodiaku: baran Rasa: człowiek Wzrost: 172 Oczy: błękitne Ekwipunek: różdżka, czarny sztylet , różne graty potrzebne w czasie wyprawy.Charakter: Cicha i z reguły małomówna. Łatwo się zawstydza (zwłaszcza w obecności Altaira), przyjacielska i pomocna, ogarnięta i porządna. Opis: Córka Rubin i Malakona. Mag ziemi, ma zamiar zostać uczonym i odkryć coś ważnego dla ludzkości. Ale jakimś stanowiskiem doradcy królewskiego też by nie pogardziła. Beznadziejnie zakochana w Altairze (ale nie przyznaje się do tego! (Al musiałby być ślepy, żeby nie zauważyć chyba ))Zdjęcie: zdjęcie Imię: Carbo Nazwisko: Eleolit (po matce, po ojcu byłoby: Karbonado) Wiek: 19 Data urodzenia: 31 października Znak zodiaku: skorpion Rasa: człowiek Wzrost: 175 cm Oczy: ciemno szare (Nef-jasno szare, Lin-czarne) Ekwipunek: katana (noszona na plecach), jakiś nóż, kilka zapasowych wstążek do włosów, inne przydatne rzeczy. Charakter: Mrukliwa, burkliwa, nie lubi zbytnich wesołków i błaznów. Uparta i pewna siebie. Chociaż właściwie jeszcze nie do końca wiadomo jaki ma charakter. Opis: Córka Lin i Nefelina. Niezbyt lubiana przez innych. Ostatnio pracuje w jakiejś nurneńskiej firmie jako ‘nie rzucający się w oczy’ ochroniarz. Zdjęcie: zdjęcie Imię: Celestyn Nazwisko: Maundred (po matce, po ojcu byłoby: Ardall'd) (łac. Caelestis= niebiański ) Wiek: 16 Data urodzenia: 24 września Znak zodiaku: Waga Rasa: hm, ciężko powiedzieć. Najłatwiej ujęte brzmiałoby: pół-demon – pół-człowiek. Wzrost: 176 cm Oczy: niebieskie (swoją drogą włosy: rudo-brązowe; totalna mieszanka genetyczna, właściwie osiągnięta tylko i wyłącznie pod wpływem mocy portalu, jak i czemu niewiadomo) Ekwipunek: Różdżka, magiczna kula, w której może obserwować gdzie jest osoba, którą chce znaleźć i co ona robi; dwa sztylety. Charakter: Początkowo, jako on sam, jest raczej dość nieśmiały i wstydliwy. Także trochę tchórzliwy. Boi się postawić innym, ludzie go nie rozumieją. Skryty i coraz bardziej zamknięty w sobie. Spokojny. Pod wpływem mocy Wolceriona staje się bardziej pewny siebie, odważny, traktuje innych jakby z góry, bardziej wyniośle. Opis: Syn Lapis i Athotha. Mag ognia i lawy. Ma skrzydła, które jeszcze rosną i ogon. Kiedy jest spokojny potrafi sprawić, że ich nie widać. Ale kiedy był małym dzieckiem i nie umiał nad tym panować, inni często się z niego śmiali. Zdjęcie: : ze skrzydełkami taki ma ogonek Z czasem epoka przemija - spadająca gwiazda opada bezszelestnie Zamknij oczy i wytęż słuch, może usłyszysz "do widzenia"... Joa broni, Joa radzi, Joa nigdy was nie zdradzi! ;] (GG)ŁDSM&M ^^
|
|||
|
22.01.2011, 00:49
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 06.02.2011 22:39 przez bruk.)
Post: #3
|
|||
|
|||
|
RE: Lorindel 5: Cienie Przeszłości
Imię: Malcolm
Nazwisko: Maundred Wiek: 20 lat Data urodzenia: 13 luty Znak zodiaku: Wodnik Rasa: Człowiek ze znikomą częścią elfa (po Delli co nie )Wzrost: 190 Oczy: Niebieskie (takie jak mama )Ekwipunek: różdżka, prosty miecz Charakter: Trochę porywczy, zamknięty w sobie, ale zarazem bardzo pomocny i uczynny, pracowity Opis: Po wizycie w portalu posiadł moc panowania nad wszystkimi czterema żywiołami. Już gdy ukończył 4 lata Poppy wysłała go do Akademii Magii, którą ukończył z wyróżnieniem. Zna całą historię dotyczącą swojego ojca i mimo tego, że Poppy mu przebaczyła, to on nie. Po mamie ma ciemnoniebieskie oczy, a rysy twarzy i ciemnobrązowe włosy odziedziczył po ojcu. Bardzo wysoki i wysportowany. Zdjęcie: hejo Imię: Coco Nazwisko: Maundred Wiek: 19 lat Data urodzenia: (trudno powiedziec ) 25 sierpniaZnak zodiaku: Panna Rasa: trudno powiedzieć ^^ elf/człowiek/to-ze-urodzila-sie-w-portalu-na-pewno-ma-na-jej-rase-jakis-wplyw/psycho-powiazania-jej-mamy-z-Ładem-pewnie-też ![]() Wzrost: 160 Oczy: Czarne z czerwonym pobłyskiem (portal) Ekwipunek: dwa proste miecze (jak mama i babcia, tradycja musi byc ), czarny podrozny plaszczCharakter: aspołeczna, trudno stwierdzić, bo nigdy nie miała styczności z kimś poza jej rodzicami czy dziwnymi stworkami Opis: Urodziła się w portalu i od tamtej pory wiedzie w nim koczownicze życie ze swoimi rodzicami. Ukrywają się oni, gdyż obawiają się tego, do czego Wolceiron mógłby ich użyć. Rodzice pomagali jej w nauce magii. Szybko wykształciła moce magiczne (zasługa portalu). Trudno okreslic jej sciezke, najlepiej odda to chyba polaczenie ziemi i ognia. Osiąga maksimum mocy bez potrzeby różdżki. Sredniej dlugosci ciemnoczerwone włosy (znowu zasługa portalu), lekko krecone, blada cera, bardzo drobna, Zna historię życia swoich rodzicow, chcialaby odnalezc brata i go poznac. Zdjęcie: hejo hajo (tylko ona uzywa prostego miecza )
"We should totally hang out together. What is your name? ... Yeah. I don’t like that name. Lets call you ... Brooke!" (GG)ŁDSS !
|
|||
|
30.01.2011, 17:17
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 30.01.2011 17:20 przez stealth.)
Post: #4
|
|||
|
|||
|
RE: Lorindel 5: Cienie Przeszłości
Imię: Alfar
Nazwisko: Ardall'd Wiek: 22 Data urodzenia: 9 maja Znak zodiaku: byk Rasa: 3/4 elf ;> (Astaneth jako półkrwi elf poślubił czystej krwi elfkę) Wzrost: 184 Oczy: zielone Ekwipunek: - długa, zielona szata zdobiona w motywy kwiatowe, - diadem ze złota stylizowany na splecione gałęzie - kostur z srebrzystym ostrzem na końcu (ni to halabarda, ni to glewia, wymysł elfickich magów, którzy wymyślili połączenie magicznego kostura z bronią do walki w zwarciu. W elfickim dialekcie nazywa się to dotiar) - skórzane buty - mnóstwo dziwnych koralików, klejnotów, drobnych kości, kwiatów, korzonków i innego śmiecia które nosi na szyi i rękach - (ogólnie tak teraz patrzę, że hipisiasty wygląd trochę ;>) Charakter: porywczy, lecz w gruncie rzeczy prawy i o dobrych intencjach, nieco nieodpowiedzialny i lekkomyślny Opis: Syn Astanetha od zawsze wykazywał duże zdolności magiczne. Jego ojciec i matka byli przecież magami. Zresztą, poznali się w pracowni księcia, gdy jego przyszła żona zwróciła się do niego o pomoc przy pewnych magicznych badaniach. Ścieżki Alfara to Ziemia oraz Natura (mało znany aspekt magii, bardziej typowy dla druidów czy innych pustelników niż uznanych magów). Od najmłodszych lat utożsamiał się z kulturą elfów. Zresztą, mała domieszka ludzkiej krwi sprawiała, że prawie nie dało się go odróżnić gołym okiem od swoich elfickich pobratymców. Z tego też powodu nie lubił zbytnio Aleynn (pamiętacie jak szalona królowa obcięła sobie uszy i wyparła się elfickiego pochodzenia? ;>). Do czasu gdy ta nie zaczęła nauczać go walki różnymi elfickimi rodzajami broni. A na tym Aleynn znała się jak mało kto. Alfar nigdy nie uczestniczył zbytnio w życiu dworu. Prawdę mówiąc, już w młodym wieku opuścił Imperium i przeniósł się do Azeranu, do osławionego na cały kontynent uniwersytetu magicznego, specjalizującego się w magii ziemi. Wpływ na tą decyzję miała oczywiście matka - wyznawczyni starożytnego i zapomnianego elfickiego kultu Bogini Dzikich Kwiatów. Jej wyznawcy zostali w zamierzchłych czasach wypędzeni z Ulthuanu z powodu pewnych różnic ideologicznych (pamiętacie bardzo miłe elfy Bruk i ich kulty, prawa i obyczaje, prawda? ;>). Przewędrowali w Pielgrzymce wiele mil, nim dotarli do miejsca które przeorysza (wiekowa już wtedy kobieta, swoją drogą praprapraprababka matki Alfara) uznała za odpowiednie. Do doliny w kraju, który kilka setek lat później nazwano Azeran. Zbudowano klasztor, piękną światynię w której śpiewano pieśni tak starożytne, że niewielu rozumiało już ich prawdziwy sens. I tak kult trwał i czekał. Nie wadził nikomu, a że niektórzy wyznawcy Bogini to wiekowe elfy z silnie rozwiniętą magią, potrafili ukryc sankturaium przed ewentualnymi ludzkimi krucjatami. Prowadzili bibliotekę oraz pomagali okolicznym mieszkańcom, przez co zyskali współwyznawców również wśród śmiertelnych. Ofiarowali również naukę dla obdarzonych talentem magicznym. Alfar zamieszkał wśród nich i stał się kultystą, odsuwając się całkowicie od spraw dworu. Raz na jakiś czas odwiedzał ojca i dziadka. Całe szczęście że Astaneth ma również drugiego syna, który podchodzi do życia bardziej... poważnie i który w razie czego przejmie rządy. Zdjęcie: moja postać Skoro wszyscy dają zdjęcia w konwencji anime to ja też się dostosuje, chociaż wiecie co o tym sądzę ;p I tutaj dam zdjęcia wyobrażające tą śmiszną Boginię: obraz wykonany przez jednego z kultystów - osławionego elfickiego malarza witraż w światyni i ten no, znalazłem dużo zajebistych zdjęć elfów, to wrzuce zdjęcie tej głównej kapłanki: 1 Dans les flots c’est elle qu’elle voit,
Le fleuve l’emporte loin loin loin… Pourquoi elle doit attendre ? Attendre dans la lumière, Elle s’efface, elle met les masques. Sur les quais… |
|||
|
17.02.2011, 11:09
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 27.01.2012 11:19 przez asia_41.)
Post: #5
|
|||
|
|||
|
RE: Lorindel 5: Cienie Przeszłości
Imię: Ramen
Nazwisko: Ankimo Wiek: 32 Data urodzenia: 29 kwietnia Znak zodiaku: Byk Rasa: Człowiek Wzrost: 186 Oczy: Szare Ekwipunek: Szabla, sztylet, opatrunki, coś do spięcia włosów w zapasie (z powodu Anabelli) Charakter: Dość poważny (ale nie śmiertelnie, idzie z nim czasami pożartować), przymyka oko na niektóre zachowania Anabelle, odważny, oddany Opis: Od 6 lat jest ochroniarzem księżniczki Azeranu. Jego imię oznacza "Przewodnik", ale w Nurnen Ramen i Ankimo to nazwy potraw; nie przepada za kuchnią nurneńską. Kocha swoją pracę, chociaż czasami musi się użerać z księżniczka. Zna sztuki walki i podstawy magii (zrezygnował z nauki w akademii magicznej, kiedy nauczył się panować nad swoją mocą). Zna wszystkie ukryte przejścia i korytarze w azerańskiem zamku. Kiedy chce, potrafi gdzieś wsiąknąć i z ukrycia pilnować Any. Zdjęcie: 1. 2. 3. Anabelle, Ramen w tle. Jak zwykle stoi i pilnuje. Historia: Foto - 5 lat -Raaaameeen! Chodź tu i przywitaj się ze mną ładnie! - Nillay był starszy od Ramena. I był jego kuzynem, za którym Ra niespecjalnie przepadał. - Mam coś dla ciebie, dzieciaku! - Co masz? - od razu usłyszał za plecami głos chłopca. - Mam dla ciebie... prztyczka w nos! - Wracaj tu deklu! - krzyknął prztyknięty w nos Ankimo i pobiegł za śmiejącym się i "uciekającym" przed nim Nillayem. - Musisz mnie najpierw złapać! - uwielbiał drażnić kuzyna. Wbiegł do piwnicy. - Wkurzasz mnie! - wleciał za nim, ale od razu pośliznął się na czymś i wyrżnął pięknego orła. - Gapa z ciebie. - stwierdził Nillay, przeskoczył nad zbierającym się z ziemi dzieciakiem i wrócił na górę. - To teraz sobie tu posiedzisz, miłego dnia. - z wrednym uśmieszkiem zamknął drzwi. Wiedział, że Ramen boi się ciemności. Nillay był 13-letnim magiem metalu i wykorzystywał ten fakt do straszenia i dokuczania kuzynowi, kiedy tylko mógł. Teraz nie było inaczej. Zmusił parę przedmiotów do przesunięcia się po podłodze w inne miejsce. Usłyszał zduszony okrzyk chłopca. Chwilę później w szparze pod drzwiami zauważył światło. Dziwne, w końcu w piwnicy było ciemno. Otworzył drzwi. Ramen siedział skulony w kącie, a przed nim unosiła się dość spora świetlista kula. ------- Ramen dopiero 2 lata później poszedł do akademii. Rodzice nie chcieli wysyłać go tam wcześniej, bo był za młody. Do tego czasu przestał bać się ciemności. W akademii był dość lubiany przez uczniów. Zupełnie inny stosunek mieli do niego nauczyciele. Chłopak był bardzo zdolny i niewątpliwie mógłby być jednym z lepszych na swoim roku, gdyby nie jego nastawienie. O ile przykładał się jeszcze, kiedy uczył się panować nad swoją mocą, o tyle później stwierdził, że zajęcia są nudne, a magia niezbyt go fascynuje i przestał się interesować szkołą. Już po trzecim roku zrezygnował z dalszej nauki. Dzięki poparciu wujka-maga, który wytłumaczył jego rodzicom, że skoro Ramen nie chce być magiem, zmuszanie go do tego nie ma sensu, przeniósł się w wieku 10 lat do zwykłej szkoły. Foto - 10 lat ------- 11 lat 14 lat - 1, 2 Kiedy Ramen miał 14 lat, przeniósł się z rodzicami do Pevres, gdzie jego ojciec dostał lepiej płatną pracę. Od września Ankimo uczęszczał do tamtejszej szkoły. ------- - Witam was znowu po dwumiesięcznej przerwie od nauki. Mam nadzieję, ze wypoczęliście i wróciliście do szkoły pełni sił i zapału do nauki. - Profesor Rosse był jednym z niewielu nauczycieli w szkole, którzy mogli to powiedzieć, nie mijając się z prawdą. Kulturoznawstwo, które prowadził było ulubionym przedmiotem większości uczniów w szkole. - W tym roku dołączył do waszej klasy nowy uczeń, ale z tego co widzę, dzisiaj nie przyszedł. - Przepraszam za spóźnienie! - do klasy wpadł zdyszany czarnowłosy chłopak z torbą zarzuconą na ramię, gumką do włosów na ręce i z wystającą ze spodni koszulą. - No, to się nazywa wejście! - Rosse wyglądał na lekko rozbawionego. - Przepraszam. Ale klacz ojca ma źrebaka, urodziła niedawno i... - No dobrze, nie tłumacz się. Jak się nazywasz? - Ramen Ankimo, proszę pana. - Usiądź, proszę. Tam obok Troya jest jeszcze miejsce. Troy Emmet był zawsze uśmiechniętym blondynem. Pochodził z Księstwa K'mony i zawsze na wakacje jeździł tam do rodziny, co dało się wychwycić w jego nie do końca azerańskim akcencie, który jednak nie raził, a wręcz dodawał mu jakiegoś uroku. - Tak więc dzisiaj zajmiemy się Nurnen. Wiecie coś na temat tego kraju? Tak, Troy? - spytał, kiedy ręka blondyna wystrzeliła w górę. Chłopak wstał z bananem na twarzy. - Graniczy z Novigradem i Księstwem K'mony, stolica Bizena, całkiem fajne miejsce. No i mają całkiem smaczne potrawy, przede wszystkim onigiri, ankimo i ramen. Usiadł i z równie szerokim uśmiechem co wcześniej, klepnął Ramena w ramię. - Wybacz, nie mogłem się powstrzymać. Dziewczyna za nimi szepnęła coś do koleżanki i zachichotała. Druga klepnęła Troya, żeby się odwrócił. - Serio mówiłeś o tych potrawach? - Serio! Ankimo też się odwrócił. - Ra, poznaj Anette Salvore. - Miło poznać. - Mi też. Masz dość nietypowe imię. - Taa, wiem. Ale nie od jedzenia, nie słuchaj go. Ramen znaczy "przewodnik". Tyle, że dopiero co się przeprowadziłem i to mi przydałby się przewodnik, żeby mi pokazać miasto. - Ja mogę zostać twoim przewodnikiem, jeśli chcesz. Tak zaczęła się długoletnia przyjaźń między Ramenem, Troyem i Anette. 16 lat 20 lat 26 lat - Ra! Zaczekaj chwilę! Ramen miał już wychodzić, kiedy zatrzymał go Troy. Obaj od 5 lat pracowali jako ochroniarze. - Stary, gratuluję! - Troy zauważył pytające spojrzenie przyjaciela. - Ah, jeszcze ci nie powiedzieli! Chyba zepsułem niespodziankę, no trudno. To tak, pamiętasz jak 4 lata temu miałeś ochraniać syna tego doradcy króla, jak mu było...? - Pavett. - Racja, Pavett. Nie chciałeś się wtedy zgodzić. - Dopiero zaczynaliśmy, zbyt duża odpowiedzialność i w ogóle. Zmusiłeś mnie do przyjęcia tej roboty. - Właśnie, powinieneś mi podziękować. Teraz masz być ochroniarzem księżniczki Anabelle. - Nie żartuj. - Nie żartuję! Król potrzebuje kogoś dla swojej córki no i Pavett polecił mu ciebie. Wszyscy już o tym gadają! - A ja jak zwykle dowiaduję się ostatni. Co się stało z poprzednim? - Sam odszedł. Słyszałem, że nie wytrzymał z tą małą diablicą. Zresztą tak jak jego poprzednik i jego poprzednik i jeszcze... - Ilu ich było? - Hmm, na oko to ze dwunastu, ty będziesz trzynasty. - 13? Przecież ona ma dopiero 15 lat. - Zapowiada się ciekawie, co? - Troy wyszczerzył się. ------- - Ra. - Tak, panienko? - But ci się rozwiązał. - Niemożliwe. Ramen dopiero drugi dzień pracował dla króla. Pierwszego dnia Anabelle posadziła go w swoim pokoju i zasypała pytaniami o wszystko: szkoła, rodzina, "Masz żonę?" "Nie." "Narzeczoną? Może chociaż dziewczynę?" "Nie." "Przyjaciół?" "Tak. "Z pracy?" "Też." "Ze szkoły?" "Tak." "Czy ty potrafisz powiedzieć tylko tak lub nie?!" "Nie." "Ehh, z tobą się nie da rozmawiać! Ulubiony kolor?" "Fiolet." "Wow, powiedziałeś coś!", praca, zainteresowania i tak dalej. Nie zapomniała chyba o niczym. - Ra. - Tak, panienko? - Patrz tam! - Nie mogę panienki spuścić z oczu. - Ale tam naprawdę coś się dzieje! - Nie nabiorę się. - Nudzę się. Szli dalej w ciszy. Weszli do sklepu z ubraniami. Ana wzięła jakąś sukienkę (nad czym zastanawiała się jakiś kwadrans) i poszła ją przymierzyć. - Pomożesz mi z zamkiem? - Tak. Ana odsunęła zasłonę i stanęła tyłem do ochroniarza, który zapiął suwak. - I co myślisz, Ra? - spytała, oglądając się w lustrze ze wszystkich stron. - Ładnie. - Nie podoba mi się. - Jak panienka uważa. Znowu zniknęła za zasłoną. Ankimo oparł się o ścianę. Nagle księżniczka szybkim ruchem odsunęła zasłonę, rzuciła w niego sukienką i wybiegła ze sklepu. Ramen wrzucił sukienkę na najbliższą półkę i pobiegł za nią. Dziewczyna przebiegła przez ulicę, a on w ostatniej chwili zatrzymał się, żeby nie stratował go koń. Przebiegł przez ulicę i zatrzymał się. Nie wiedział, czy Ana pobiegła prosto, czy skręciła w prawo. - Kuźwa. - Heeej Raaa! Naprzeciwko zobaczył w oddali swoją zgubę. - Złap mnie, jeśli potrafisz! Zaczął ją gonić. Stwierdził przy tym, że księżniczka jest w całkiem niezłej kondycji. Przeskoczył rozrzucone przez nią na drodze puste skrzynki i wywalił się. Za nimi leżały na ziemi owoce, o czym w bolesny sposób właśnie się dowiedział. Pozbierał się i pobiegł dalej, ignorując ból w lewej kostce. Musiał sobie coś nadwyrężyć. Zobaczył, jak Anabelle wspina się na ogrodzenie i zeskakuje po drugiej stronie. Zrobił to samo i od razu tego pożałował. W kostce coś chrupnęło, musiał się chwycić ogrodzenia, żeby nie upaść. Zaklął. A był już tak blisko. Znalazł jakiś kij, na którym mógł się oprzeć i pokuśtykał z powrotem do zamku. Był wkurzony i na księżniczkę i na siebie, bo pozwolił jej uciec. Usiadł na ławce przy bramie i czekał. - Raaa! Otworzył oczy. Był już wieczór. Nad sobą zobaczył kpiący uśmiech Anabelle. - Kiepski z ciebie ochroniarz. - stwierdziła i poszła do siebie. Ramen walnął pięścią w mur, o który się opierał. - Niech zgadnę. Nowy ochroniarz księżniczki. - Tak. Ramen Ankimo. - wyciągnął rękę do 40-letniego maga, który zatrzymał go, kiedy próbował dokuśtykać się do swojej komnaty. - Luong Rayhasad. - uścisnął rękę ochroniarza. - Widzę, że księżniczka już się za pana zabrała. Szybko, zwykle czekała jakiś tydzień. Pomóc? - wskazał na spuchniętą kostkę Ra. - Byłbym wdzięczny. - Niech pan siada. - mag wyczarował krzesło. Kiedy Ankimo usiadł, zabrał się za leczenie. - Widzę, że nikogo tu już nie dziwi stan ochroniarzy panienki Anabelle. - Racja, przyzwyczailiśmy się już wszyscy. Pracuję tu już od hmm... od 7 ochroniarzy, taka tutejsza miara czasu - zaśmiał się - Każdego z nich składałem przynajmniej raz. Najwytrwalszy wytrzymał niecałe 2 lata. - Nie mam zamiaru tak łatwo zrezygnować. - Więc, panie Ankimo... - Ramen, w skrócie Ra. - Obyś się nie mylił, Ramenie. Życzę powodzenia. No, gotowe, ale radzę nie obciążać nogi przez jakieś 2-3 dni. - Dziękuję panu bardzo. Postaram się, chociaż z tego co widzę, nie będzie to łatwe. ------- Ramen spojrzał na zegarek. Wpół do drugiej, a on leżał na łóżku, gapił się w sufit i zastanawiał się, jak do diabła ma upilnować księżniczkę. Pracował tu dopiero piąty dzień, nawet się nie rozpakował jeszcze. Za to każdego dnia zastanawiał się, dlaczego jeszcze stąd nie wyleciał. Usłyszał ruch w pokoju obok. "Ciekawe, co może robić Anabelle o tej porze?" Po chwili doszedł do wniosku, że pewnie idzie do kuchni po wodę i wygodniej ułożył sobie ręce pod głową. Ale po chwili w końcu wstał, włożył buty (kapcie leżały gdzieś na dnie, jak zawsze, kiedy coś jest potrzebne, nawet nie był do końca pewny, gdzie), wyszedł i rozejrzał się. Na końcu korytarza wypatrzył zakapturzoną postać w ciemnym płaszczu, bez wątpienia księżniczkę. Zabrał wiszący przy drzwiach płaszcz, zamknął cicho drzwi i najciszej jak umiał, poszedł za dziewczyną. Podeszła do ściany. Ankimo schował się za filarem i obserwował, jak wyciąga schowany w szparze klucz, otwiera ukryte za gobelinem drzwi i znika w ciemnym korytarzu. Złapał drzwi, zanim się zatrzasnęły i zaczął skradać się za księżniczką. Wyszli w sali balowej. Kolejny ukryty korytarz, którym poszli, był dłuższy. Ramen ze zdziwieniem stwierdził, że są w bibliotece akademickiej. Księżniczka oparła się o półki z książkami. Ochroniarz obserwował ją ukryty za innym regałem. Po chwili zobaczył idącego w ich stronę chłopaka. Na oko miał trochę ponad 180cm wzrostu, jasne włosy i jakieś 17, może 18 lat. Ra dziwnie się czuł, podglądając zakochanych. Początkowo starał się nie słuchać ich rozmowy, ale nie trwało to długo - zaczął się zwyczajnie nudzić. Z ważniejszych rzeczy dowiedział się tylko, ze chłopak nazywa się José Bocadillo, a król zabronił córce się z nim spotykać i raczej nie zmieni zdania. Ra stracił poczucie czasu. Nie wiedział, czy stoi tam godzinę, czy już trzy. W końcu usłyszał, jak dwa gruchające gołąbki ("Muszę uważać, żeby jej tak nie nazywać!") żegnają się. Dłuuugo i dość namiętnie. Nie patrzył. Księżniczka by go chyba zabiła, gdyby wiedziała, że przez cały ten czas byli obserwowani. Odwrócił się dopiero, kiedy usłyszał kroki. Znowu podążał za Anabelle ukrytymi korytarzami. Wyszedł zza gobelinu chwilę po niej i wrócił do siebie. Położył się na łóżku. Uśmiechnął się do siebie, miał plan. ------- - Panienko! - Odpuść, Ra! Nie dogonisz mnie! Dzień jak każdy inny. Minął tydzień od tej nocnej eskapady księżniczki. Tym razem ochroniarza zatrzymał podczas pościgu zdecydowanie nieprzyjaźnie do niego nastawiony pies na czyimś podwórku, przez które Anabelle skróciła sobie drogę. Pies zatrzymał sobie na pamiątkę strzępy rękawa Ramena. Mężczyzna nie przejął się zbytnio krwawiącym ugryzieniem na przedramieniu i pobiegł dalej. Na skrzyżowaniu musiał się zatrzymać. Stracił ją z oczu przez tego psa i teraz nie miał pojęcia, którą z ulic pobiegła. Usłyszał pisk z lewej. Pobiegł w tamtą stronę. Wysoki mężczyzna w masce, z związanymi z tyłu w krótki kucyk jasnymi włosami, wykręcał księżniczkę rękę na plecy i przyłożył jej sztylet do gardła. Ra wychylił się zza załomu i posłał w tamtą stronę kulę energii, która trafiła mężczyznę w rękę. Napastnik puści sztylet. Ochroniarz wyszedł zza muru i szedł w ich stronę. - Raaa! - Ana ucieszyła się na jego widok. Blondyn odepchnął ją od siebie i wyciągnął szablę. Ramen również dobył broni, zaczęła się walka. W pewnym momencie blondyn ciął po skosie i kopnął z wyskoku. Ra uniknął miecza, coś zablokował skrzyżowanymi przedramionami. Krzyknął cicho i wypuścił szablę z ręki. Zapomniał już o tym ugryzieniu. Przeciwnik wykorzystał ten moment i kopnął jeszcze raz, Ankimo wywalił się a ziemię. - Ejj, Ra, nie taki był plan - Blondyn wyciągnął do niego rękę. Miał trochę obcy akcent. - Ta, wiem. Pies mnie ugryzł, trafiłeś akurat tam - złapał wyciągniętą do niego rękę i wstał. - Uuu, nieciekawie to wygląda. Daj, opatrzę. - Co tu się do cholery dzieje?! - usłyszeli głos Any, która już pozbierała się z ziemi. - Poznaj, księżniczko, Troy Emmet. - Przedstawił Ra. Troy skłonił się dwornie. - Znacie się? - Chodziliśmy razem do szkoły. - Zobaczysz, powiem ojcu, jak mnie ochraniasz. Będziesz... - No cóż, wtedy ja powiem mu o twoich nocnych eskapadach do biblioteki i spotkaniach z tym chłopakiem, José Bocadillo. - Tyyy... śledziłeś mnie! - Taka moja praca - Troy zabrał się za opatrywanie mu ręki. - Nienawidzę cię! - miała łzy w oczach. - Nie obchodzi mnie to. Jestem tylko ochroniarzem, nie musisz mnie lubić. A teraz bądź grzeczna i nie uciekaj, bo dobrze wiesz, że powinienem o tym donieść królowi. Ana podeszła i trzasnęła go w twarz otwartą dłonią, była wkurzona. - No, gotowe. To ja już będę szedł, trzymaj się, Ra. Księżniczko - skłonił się. - Jasne, uważaj na siebie - pożegnał się Ra. Ana nawet nie spojrzała. Emmet poszedł. Chwilę później Anabelle i jej ochroniarz poszli w stronę zamku. Żadne z nich się nie odzywało. Ana jeszcze przez dłuższy czas się do niego nie odzywała. Ale przynajmniej już nie próbowała uciekać. 31 lat - Wygląda panienka na bardzo szczęśliwą. - stwierdził Ra, od dłuższego czasu przyglądając się księżniczce. - Hmm? A, możliwe. - I strasznie niezdecydowaną. - Nie wiem, w co się ubrać! - odpowiedziała Ana, po raz kolejny przeglądając zawartość swojej szafy. - Niedawno kupiła panienka kilka sukien. - No taak, ale sama nie wiem. - Może zielona? - Ta? - Ta jaśniejsza. - Myślisz? Sama nie wiem. - Myślę, że spodoba się księciu. - Co? To nie dla niego! Tak po prostu chcę ładnie wyglądać, bo… bo tak! Bo taki mam kaprys! No i wypada dobrze wyglądać, kiedy przyjeżdża król innego kraju, prawda? - I nie ma to absolutnie żadnego związku z tym, że przyjedzie też książę Altair? - Właśnie! Absolutnie żadnego! Idź już sobie, muszę pomyśleć. - Jak sobie panienka życzy. - Ra uśmiechnął się pod nosem i wyszedł. Minęła jakaś godzina. Ana – jak zwykle bez pukania – wparowała do komnaty ochroniarza. - Nigdy panienka nie puka? - Do ciebie nie muszę. - Ooo, nie wiedziałem. - Ej, Ra… - Tak? - Jesteś pewien, że spodoba mu się ta zielona? - Myślę, że księciu spodoba się wszystko, co panienka na siebie założy. - Pytam serio! - Tak, jestem tego pewien. Jest ładna, prosta, hmm… zielona i dobrze podkreśla… no, na pewno cos podkreśla, nie znam się na tym. - Sama nie wiem… - W każdym razie coś musi panienka ubrać, nie wypada króla, księcia i księżniczki witać w piżamie. - Ra, a właściwie czemu ty nigdy nie zwracasz się do mnie po imieniu? - Nie wypada. - Ty i te twoje „nie wypada”. Nic według ciebie nie wypada. - Jak panienka uważa. - Okropny jesteś! Idę się przebrać! - W co, jeśli wolno wiedzieć? - Nie wiem! Ale w coś ładnego. Dla siebie! I nie waż się myśleć inaczej, tak nie wypada. - Tak jest. Oczywiście nie myślę, że stroi się księżniczka tak dla księcia Altaira. - No. I tak ma być. A ty też się przebierz, musisz wyglądać godnie, czy coś. - Wiem o tym. - A ten twój fioletowy strój gryzie się z moją fioletowa suknię, chociaż jeszcze nie wiem, czy ją włożę. - Ale ja lubię swój fioletowy strój - To polub coś innego. Ana zamiast pójść do siebie, przeparadowała przez pokój i poszła przeszukiwać garderobę swojego ochroniarza. Ten stanął za jej plecami. - Można spytać, co panienka robi? - Można. - Więc co panienka robi? - Grzebię ci w szafie, nie widać? - Widać. Ale dlaczego? Nie miała się panienka przebrać? - Miała! Ale muszę znaleźć ci coś, co będzie pasowało do mojej sukni. - Jasnozielonej? - Właśnie. - Ale przecież panienka nie wie jeszcze, czy ją założy. - No bo nie wiem. Ale to tak w razie czego. - To może ja sobie poczytam w tym czasie? - Nie! Masz tu stać i czekać. - Ehh, tak jest. Księżniczka wyrzuciła połowę zawartości szafy na podłogę i łóżko i w końcu znalazła to, czego szukała. - Założysz to. - Niech będzie. - I powinieneś sobie kupić coś nowego. Zabiorę cię na zakupy hmm niedługo. - Ale niech się panienka nie kłopocze. - powiedział Ra, mając nikłą nadzieję, że jednak ominie go ten przykry rytuał łażenia po sklepach i mierzenia wszystkiego, co Anabelle uzna za warte przymierzenia. - Nie marudź, potrzebujesz nowych ubrań. - Ale te, które mam, są jeszcze dobre. - Ale są stare. - Tamtą kurtkę mam dopiero miesiąc, a spodnie trochę dłużej. - Właśnie. Dla ubrań to bardzo długo. - A nie mógłbym… - Nie! - Na pewno? - Na pewno. No to skoro już wszystko ustalone, idę się przebrać. Aha i posprzątaj tu, straszny bałagan się zrobił. |
|||
|
26.01.2012, 14:45
Post: #6
|
|||
|
|||
|
RE: Lorindel 5: Cienie Przeszłości
Imię: Kamael
Nazwisko: ? Wiek: 321 Data urodzenia: 22 maja Znak zodiaku: bliźnięta (jeśli elfy też mają znaki zodiaku )Rasa: elf Wzrost: koło 195cm Oczy: niebieskie (takie elfio tradycyjne ^^) Ekwipunek: torba z lekarstwami, kiedyś też jedyny w swoim rodzaju, magiczny miecz Charakter: Przyjacielski, miły, uprzejmy, wspaniały i kochany. Pomaga wszystkim, którym może, tolerancyjny. Obecnie spokojny i rozważny. Opis: Nurneński medyk. Mieszka w stolicy blisko ze 100 lat już. Sporo przeszedł w życiu. Najlepszy przyjaciel Malakona, a potem także i całej reszty naszych. Zdjęcie: Właściwie wygląda tak jak tradycyjnie-fantaso pojęty elf. Spiczaste uszy, wysoooki, blond włosy. chyba najbardziej pasujący wiekowo inne młodszy Historia Epilog Cisza, która zapadła w pokoju, trwała już niebezpiecznie długi czas. Słychać było tylko mocno wiejący wiatr za oknem. Żona ścisnęła swojego męża za rękę. Gdyby nie był równie mocno zdenerwowany co małżonka, pewnie już dawno zwróciłby uwagę na to, że tak nie wypada. Ale nie zrobił tego, a co więcej, bał się nawet poruszyć by czegoś nie popsuć. Dlatego gdy w końcu noworodek zapłakał, wszyscy drgnęli. -Udało się?- szepnęła elfka ze łzami w oczach. -Tak, pani. Macie państwo synka. Gratuluje- zielarka, która odbierała poród obmyła już i owinęła bobasa w kocyk. Podała go rodzicom. Elfka przycisnęła syna do piersi, elf ostrożnie pogłaskał go po małej główce. -Wiedzą już państwo, jakie imię będzie nosił? -Tak. Kamael Bobas jakby się uśmiechnął. Z czasem epoka przemija - spadająca gwiazda opada bezszelestnie Zamknij oczy i wytęż słuch, może usłyszysz "do widzenia"... Joa broni, Joa radzi, Joa nigdy was nie zdradzi! ;] (GG)ŁDSM&M ^^
|
|||
|
« Starszy wątek | Nowszy wątek »
|
Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Szukaj
Użytkownicy
Kalendarz
Pomoc
IRC Chat


![[Obrazek: 113678.jpg]](http://imageshack.us/m/861/7039/113678.jpg)


))![[Obrazek: 363264.jpg]](http://imageshack.us/m/52/2556/363264.jpg)
)