Odpowiedz 
 
Ocena wątku:
  • 1 Głosów - 5 Średnio
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Lorindel 5: Cienie Przeszłości
22.12.2011, 18:48
Post: #346
RE: Lorindel 5: Cienie Przeszłości
Rico stał przy palniku i smażył i gotował coś tam dalej nucąc sobie pod nosem melodyjkę. Carbo stanęła cicho w progu i przez dłuższą chwilę przyglądała mu się. Po chwili potrząsnęła głową, gdy zdała sobie sprawę, że myśli o dziwnych rzeczach.
-Ej, Ricardo!-powiedziała głośno, ale nie doczekała się żadnej reakcji, co ją trochę zdziwiło. Rico dalej krzątał się przy garach. Carbo się wkurzyła, podeszła do niego cicho.-Mówię do ciebie!-warknęła mu do ucha.
-Aaaaa!-Rico aż podskoczył. Łyżka mu wypadła z ręki, zaczął ja łapać w powietrzu.-Co się stało?- zwrócił się do dziewczyny gdy już opanował łyżkę.
-Mówiłam do ciebie.
-Tak? Hm, nie słyszałem chyba...
-Chyba?! Całkiem ogłuchłeś, a nie chyba!
-No nie całkiem, bo teraz cie słyszę!
-puścił jej oczko i roześmiał się widząc, ze się zaczerwieniła.-Oj no już, nie bucz się. Pewnie mówiłaś po imieniu? A ja rzadko reaguję na swoje imię. Wszyscy do mnie 'Rico' walą, to dlatego.-rozłożył ręce w geście bezradności z tego powodu.
-No dobra, mniejsza z tym.-rzuciła Carbo-Słuchaj, chciałam cię przeprosić... za to parę godzin temu.
-He?
- Rcio wyglądał na zaskoczonego.
-No za to, że cie oskarżyłam, że nie powstrzymałeś Mugena gdy mnie dusił-mruknęła czerwieniąc się. Pomyślała sobie, że Rico zaraz jej coś głupiego odpowie, ale za to zaobserwowała, jakąś grę emocji na jego twarzy. Po minucie wszystko wróciło do normy.
-Nie masz za co. To ja powinienem przeprosić i tyle. Przepraszam.
-Tak, hm, przeprosiny przyjęte. Ale mimo wszystko to moja wi...
- Nie skończyła gdyż Rico wsadził jej do buzi łyżeczkę z sosem
-Dobre?- spytał wyszczerzając się. Dziewczyna wyjęła łyżeczkę mając ochotę zacząć krzyczeć zaraz po przełknięciu sosu.-Daj sposób, nie gniewam się i już. Dobre?
Carbo stała sobie chwilę i delektowała.
-Dobre-stwierdziła jakby w to nie wierząc.-Co to jest?
-Sos!
-To widzę! Ale jaki?
-Tajemnica!
-rzucił Rico szczerząc się.
-Umiesz gotować?
-Umiem. Swoja drogą muszę już nastawić patelnię z warzywami. Zaraz będą rybki.
-odwrócił się i zaczął oporzadzać garnki dalej.
-Zaraz? Ale przecież oni wyszli jakieś 20 minut temu. To ledwo po jednej rybie będą mieli.
-Tak myślisz?
-No... a nie?

Rico się wyszczerzył
-Nie sądzę. Moim zdaniem będą tu góra za pięć minut z koszykiem pełnym ryb. Patrz uważnie, może zauważysz.
-Nie no, co ty. Za pięć minut?
-Zakład?
-Nie no... a o co?
-Hm... buziaka?
-Nie chcę buziaka od ciebie!
-Ale ja chcę!
-Nie zakładam się. Znasz ich dłużej.
-Szkoda, już miałem nadzieję!-
Rico się roześmiał. Po chwili za oknem Carbo zobaczyła wracających Mugena i Ala.
-Idą!
-Mówiłem!

Carbo prychnęła
-Altair wygląda na niezadowolonego.
-Tak?
-Rico popatrzył ponad jej ramieniem-Rzeczywiście. Pewnie Mugen wszystkie rybki złowił. Biedaczyna!

Z czasem epoka przemija - spadająca gwiazda opada bezszelestnie
Zamknij oczy i wytęż słuch, może usłyszysz "do widzenia"...

Joa broni, Joa radzi, Joa nigdy was nie zdradzi! ;]
(GG)ŁDSM&M ^^
[Obrazek: 363264.jpg]
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
22.12.2011, 19:26
Post: #347
RE: Lorindel 5: Cienie Przeszłości
- Więcej z nim nie idę! - oznajmił wszem i wobec Al, zamykając za sobą drzwi. . Mug poszedł do kuchni.
- Cześć wam! Tyle wystarczy, Rico? Bo jak coś mogę przynieść więcej. - Wyszczerzył się radośnie i postawił koszyk na stole. - Mmm, ładnie pachnie. Mogę? - spytał, wziął sobie łychę i spróbował sosu, zanim ktokolwiek zdążył odpowiedzieć. - Pycha! A coo będzie na deser? Ja to bym zjadł pączka albo lody albo galaretkę.

[Obrazek: 113678.jpg]
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
23.12.2011, 02:39
Post: #348
RE: Lorindel 5: Cienie Przeszłości
-Głodomorze ty! Kto pozwolił jeść bez pozwolenia-Rico podszedł do niego grożąc mu łyżką.
-Brakuje ci tylko takiej czapeczki kucharza i fartucha.
-Hehe, kiedyś miałem w domu. Tylko zapominałem zdjąć i kilka razy pomalowałem go jakaś farbą.
-Rico się uśmiechnął i zajął się rybami-Zajrzyj do lodówki, galaretka się chłodzi. Wiedziałem, że coś z tego sobie zażyczysz.

Z czasem epoka przemija - spadająca gwiazda opada bezszelestnie
Zamknij oczy i wytęż słuch, może usłyszysz "do widzenia"...

Joa broni, Joa radzi, Joa nigdy was nie zdradzi! ;]
(GG)ŁDSM&M ^^
[Obrazek: 363264.jpg]
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
23.12.2011, 09:48
Post: #349
RE: Lorindel 5: Cienie Przeszłości
Mug zajrzał do lodówki.
- Ojaaa! A mogę zjeść deser przed obiadem?
- Ktoś tu mówił o deserze?
- spytał Al, pojawiając się nagle w drzwiach.[/i]

[Obrazek: 113678.jpg]
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
23.12.2011, 12:23
Post: #350
RE: Lorindel 5: Cienie Przeszłości
-Nie!! Nie możesz! Sio mi stąd! Zaraz będzie obiad! Nie wiem, ręce umyjcie czy coś, ale od deseru z daleka mi się trzymać!- Rico ruszył w stronę Muga grożąc łyżką i wymachując drugą rękę by wyglądać na bardziej złego.

Z czasem epoka przemija - spadająca gwiazda opada bezszelestnie
Zamknij oczy i wytęż słuch, może usłyszysz "do widzenia"...

Joa broni, Joa radzi, Joa nigdy was nie zdradzi! ;]
(GG)ŁDSM&M ^^
[Obrazek: 363264.jpg]
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
23.12.2011, 12:35
Post: #351
RE: Lorindel 5: Cienie Przeszłości
- Mówisz jak moja mama! No Riiicooo! - Mug próbował dalej.

[Obrazek: 113678.jpg]
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
23.12.2011, 12:58
Post: #352
RE: Lorindel 5: Cienie Przeszłości
-Widać będę sie nadawał na rodzica!-stwierdził ze śmiechem Rico zamykając lodówkę i stając przed nią tak jakby to była najważniejsza rzecz, jaką trzeba ochronić.-Carbo, zabierz ich stąd!
-Ja?
-No a kto?
-Eee...
-No właśnie! Bo będziemy głodować!-
Rico złapał Muga za ramiona, odwrócił i popchnął w stronę drzwi.

Z czasem epoka przemija - spadająca gwiazda opada bezszelestnie
Zamknij oczy i wytęż słuch, może usłyszysz "do widzenia"...

Joa broni, Joa radzi, Joa nigdy was nie zdradzi! ;]
(GG)ŁDSM&M ^^
[Obrazek: 363264.jpg]
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
23.12.2011, 13:05
Post: #353
RE: Lorindel 5: Cienie Przeszłości
- Okropny jesteś! - oznajmił Mug, wychodząc z kuchni. - Chodź, Al, nie chcą nas tu! Idziemy ręce umyć, czy coś.
Al poszedł z Mugim umyć ręce. Przy okazji został ochlapany, bo woda nagle zaczęła się dziwnie zachowywać, więc kiedy wrócił do pokoju, zaczęła się wokół niego robić śliczna kałuża.
- Mug czuje się już dobrze. Aż za dobrze bym powiedział. I zachowuje się jak dzieciak!
- Sam się zachowujesz jak dzieciak! Należało ci się, o!

[Obrazek: 113678.jpg]
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
08.04.2012, 22:48 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 08.04.2012 23:07 przez Joa.)
Post: #354
RE: Lorindel 5: Cienie Przeszłości
Minął jakiś czas. Żadne ataki na życie króla czy jego towarzyszy nie powtórzyły się już. Magowie dokładnie obejrzeli zamek i obrzucili go czarami ochronnymi. Teraz nie tylko w lochach ale w całym zamku nie można było czarować... raczej.

-Przepraszam! Proszę paaanaaa! heeej!
Nefelin słyszał za sobą jakiś okrzyk, ale nie zwrócił na niego większej uwagi. No bo i po co by miał? Kto tu mógł go wołać. Ludzie go właściwie nie znali... 'Może to i lepiej' myślał sobie od czasu do czasu. 'Może nie tyle co nie znają co nie pamiętają. Poza tym mamy noc już...'. Wracał właśnie drogą znad rzeki do stolicy. Nad rzeką był targ rybny. Często rybacy z nadmorskich miejscowości właśnie w ten sposób transportowali towar do stolicy. Pływano na tratwach, zaraz po nocnym połowie. Koło południa byli na miejscu. No, to właściwie jasne, że koło dwudziestej już świeżych ryb nie można było kupić, ale Nef lubił sobie tu przychodzić. I odkrył bardzo fajne miejsce. Cukiernię! Gdy ją zobaczył doszedł do wniosku, że ma ochotę na pączka. Wstąpił więc do środka i doznał szoku. Za kontuarem stał jego dawny szef bandy zabójców- Sassolin Momie. Właściwie niewiele się zmienił. Trochę niższy od niego, przyprószone już lekką siwizną blond włosy... no i oczywiście dredy. Tak, to z pewnością był Momie... ten sam, który tak wkurzał się na dźwięk własnego nazwiska, pasującego tak słodko do zawodu zabójcy. Nef uśmiechnął się pod nosem, gdy przypomniał to sobie. Podszedł do półki i zaczął oglądać słodkości. W kawiarence trwało chyba jakieś przyjęcie, bo z sali obok dobiegały wesołe krzyki dzieci i śmiech rodziców.
-Przepraszam, niestety dziś już jest zamknięte. Musi nam pan wybaczyć, prywatna impreza. no chyba, że chce pan spędzić wieczór w towarzystwie dzieci i ich rodziców. Mamy urodziny bliźniaków!- Momie się uśmiechnął kończąc nakładanie lodów do piątek pudełeczka. Odstawił je na tacę i wziął kolejne.
-Strasznie się zrobiłeś wygadany, Momie.-mruknął Nef przyglądając mu się. Sass podniósł głowę i popatrzył na niego. Ręka z łyżką do nakładanie lodów zamarła mu w pół ruchu.
-Nie wierzę! Nefelin!-odłożył naczynia, obszedł kontuar i stanął prze Nefem.-To ty!
-Ano. To ja.
-Nef się uśmiechnął i padli sobie w ramiona i poklepali się po plecach.
-Niesamowite! Tak długo cie nie widziałem! Mówili, że wyjechałeś. Gdzie ty się podziałeś, chłopaku!
-Długo by opowiadać...
-No to chodź, opowiesz mi. Oczywiście jeśli chcesz.
-Nie no, pewnie. Ale nie chce przeszkadzać mówiłeś coś o jakiś urodzinach.
-Ah! Tak, no fakt. No to chodź, poznasz innych.
-Nie.. no wiesz Sass, nie jestem duszą towarzystwa i...
-Nadal? Nic się nie zmieniłeś'
-Momie się roześmiał. Nef uśmiechnął się z zakłopotaniem.-Ale wydajesz się szczęśliwy.-dodał mężczyzna przyglądając mu się.
-Bo chyba tak jest nawet. Zresztą ty też.
-Bo jestem! No to co? Zostajesz na dłużej?
-Zostaje.
-Wpadnij pogadać kiedy.
-Wpadnę.
-obiecał Nef i uśmiechnął się. Pożegnali się i Karbonado obrócił się na pięcie by wyjść.
-Aaaaa! Poczekaj moment!-stwierdził Momie i pobiegł na zaplecze. Nef zaczekał zaciekawiony. Po chwili Sass wrócił i wręczył mu torbę.
-Co to?
-Zgadnij
-uśmiechnął się tajemniczo były zabójca. Nef uśmiechnął się radośnie i chciał coś powiedzieć, ale Sass nie dał mu dojść do słowa-Na koszt firmy. Następnym razem dostaniesz więcej, szkieleciku.
Obaj się roześmiali i Nef wyszedł. Część drogi przebył zajadając pyszne pączki z marmoladą. Właściwie skończył jeść na kilka minut przed tym aż dopadł do niego chłopak.
-Prosze pana!-Złapał go za rękaw i wyminął. Nef wykonał dziwny ruch jakby chciał sięgnąć po broń, a jednocześnie odskoczyć. 'Jestem za wolny. Wyszedłem z wprawy' przemknęło mu przez myśl gdy stał i przyglądał się łapiącemu oddech chłopakowi.
-Coś się stało?-zapytał w końcu gdy zdał sobie sprawę, że zachowuje się niewłaściwie.
-Taak... tak jakby-chłopak odzyskał głos i wyprostował się-Pan jest z zamku?
-Słucham?
-No pytam czy pan mieszka w zamku?
-Eee... no tak, tak można to ująć.
-To dobrze. Wie pan może gdzie jest Rico?
-Rico...
-Nef szybko analizował sytuację próbując sobie przypomnieć kto to...-Ah! Wiem! To znaczy nie, nie wiem gdzie może być.
-To niedobrze
-chłopak zaklął.
-A coś się stało?
-Tak.. i nie. Chociaż właściwie to tak.
-Ahaa.. a co?
-Kapitan wrócił.
-Kapitan... znaczy kto?
-No jego ojciec!
-Aaa, no tak...
-dodał trochę niepewnie Nef. Nie wiedział, że pirat jest kapitanem. 'Ah, no tak. Piratem był prawie 20 lat temu... pewnie sie sporo zmieniło' dodał w myślach-Eee... to jakiś problem, że wrócił?
-Tak! Siedzi schlany w naszej tawernie! Mój szef się wkurza, bo kapitan nie ma czym zapłacić... jak zawsze zresztą. A teraz skoro nie wiadomo gdzie jest Rico... co ja mam robić?
-Rico go odbierał zawsze, tak?
-zrozumiał nagle Nef
-Tak, biegałem po niego zawsze gdy ten pijak wrócił.
-Kapitan jest pijakiem?
-Oh.. tak... cóż ten... Rico... no uhm, przepraszam. Pewnie tylko tak odreagowuje. Na statkach nie wolno pić i ten...
-Rozumiem, rozumiem. To co z nim?
-Siedzi w tawernie. Powinienem iść po straż, jak pan uważa? Ale nie chce Rico robić przykrości... nie wie pan gdzie on jest?
-Niestety nie wiem. Ostatnio widziałem go jakieś trzy tygodnie temu w Meden...
-Oo żesz... troche daleko. No nic, dziękuje. W takim razie nie mam wyboru. Przepraszam za kłopot. Dobranoc.
-chłopak minął Nefa i ruszył drogą w stronę powrotną. Nef stał chwilę, a potem poszedł za nim szybko.
-Hej, zaczekaj!-zawołał, a chłopak odwrócił się.
-Jak się umawiasz z Ricardo?
-No że odbiera ojca, płaci za niego i jest po sprawie.
-Dużo?
-Trochę...
-Czyli dużo
-mruknął Nef- Dobra, zapłacę za niego i go zabiorę.
-Serio?
-Tak.
-Uf! To chodźmy.
-poszli do tawerny. Właściciel bardzo się ucieszył bo chciał już zamykać, a Sin...Nef zaklął widząc pirata. Zapłacił za niego rachunek i podszedł do niego.
-Wstawaj-stwierdził stając nad nim. Sin coś wybełkotał niezrozumiale i beknął.
-Niesamowite. Jak można się w ogóle doprowadzić do takiego stanu-mruknął Nef i pociągnął Sina za ramię do góry.
-Puu...scwaj mnief! Zabielajlaj te łapfy!-oburzył się pijany pirat patrząc na Nefa zapitym, do nieprzytomności niemal, wzrokiem.
-Taa... w domu... czy tam gdzie mieszkasz.-mruknął Nef i zaczął go ciągnąć w stronę drzwi. Sin właściwie nie protestował. Nawet nie wiedział co sie dzieje w koło niego. Nef nieźle się naszarpał zanim doszli do drzwi. Sin w ogóle nie współpracował.
-A nie macie może konia?-odwrócił się do właściciela i chłopaka przytrzymując pirata.-Kupie, albo wypożyczę-dodał szybko widząc ich sceptyczne miny. Od razu się zgodzili. Chłopak przyprowadził konia. Nef zapłacił dużą sumę klnąc w myślach i po dobrym kwadransie krzyków i szarpaniny, udało mu się jakoś wsadzić Sina na koński grzbiet. Sam wsiadł za nim i pojechali. Normalnie nie męczyłby tak zwierzaka, ale jakoś nie chciało mu się pilnować by pijak nie spadł. I tak kilka razy musieli się zatrzymać, by Sin mógł się wyrzygać.
-Kapitan... raczej zapijaczony majtek-mruknął pod nosem na kolejnym postoju.
Po jakimś czasie dojechali na dziedzinie zamkowy.
-Co ja mam właściwie z tobą zrobić?- spytał sam siebie rozglądając się po pustym i ciemnym już dziedzińcu. Nawet chłopaka stajennego obudził swoim powrotem. Na szczęście Sin popadł już w marazm i nie śpiewał.

Z czasem epoka przemija - spadająca gwiazda opada bezszelestnie
Zamknij oczy i wytęż słuch, może usłyszysz "do widzenia"...

Joa broni, Joa radzi, Joa nigdy was nie zdradzi! ;]
(GG)ŁDSM&M ^^
[Obrazek: 363264.jpg]
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
09.04.2012, 11:23
Post: #355
RE: Lorindel 5: Cienie Przeszłości
Po dłuższej chwili z zamku wyszedł Dun. Nawet nie chciało mu się przebierać, więc tylko włożył buty i narzucił płaszcz na piżamę.
- Rany, co za kretyn - mruknął pod nosem, podchodząc do Nefa i Sina.
- Długo tu już stoicie? - Spytał byłego generała, bo on kapitana nie spodziewał się uzyskać sensownej odpowiedzi.

[Obrazek: 113678.jpg]
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
09.04.2012, 14:05
Post: #356
RE: Lorindel 5: Cienie Przeszłości
Nef mruknął coś pod nosem. Że też akurat Nakama musiał przyleźć...
-Dłuższą chwilę. Nie wiem co z nim zrobić. Ale jeszcze chwila a wrzucę go do chlewu-mruknął mocno trzymając Sina za ramię by mu nie upadł. Kapitan za to spróbował objąć go za szyję i pewnie mu na niej zawisnąć nieprzytomnie. Mamrotał coś pod nosem o jakiś kobietach. Nef strzepnął jego rękę, a potem złapał za nadgarstek.
-Mógłbyś? On tu ma jakiś pokój czy coś?-zwrócił się do Duna.

Z czasem epoka przemija - spadająca gwiazda opada bezszelestnie
Zamknij oczy i wytęż słuch, może usłyszysz "do widzenia"...

Joa broni, Joa radzi, Joa nigdy was nie zdradzi! ;]
(GG)ŁDSM&M ^^
[Obrazek: 363264.jpg]
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
09.04.2012, 15:36
Post: #357
RE: Lorindel 5: Cienie Przeszłości
- Ma, chociaż nie zrobiłoby mu różnicy, gdybyś go wrzucił do chlewu. Chodź tu, pijusie. Śmierdzisz niemiłosiernie co najmniej pięcioma rodzajami trunków. - powiedział, odbierając Sina Nefowi.
- Dużo zapłaciłeś? - spytał jeszcze Nefa.

[Obrazek: 113678.jpg]
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
09.04.2012, 15:41
Post: #358
RE: Lorindel 5: Cienie Przeszłości
-Tak, sporo. On chyba nie ma żadnych oporów.-stwierdził i podał kwotę. Sin w tym czasie zachichotał głupkowato i chciał tulnąć Duna i zaczął się też do niego przymilać.
-Jest odrażający. Jak się można do takiego stanu doprowadzić? I to chyba nie po raz pierwszy z tego co słyszałem...-mruknął Nef i ziewnął-Idę spać, dobranoc. Przyjemniej zabawy.-dodał uśmiechając się złośliwie do Duna i poszedł do domku.

Z czasem epoka przemija - spadająca gwiazda opada bezszelestnie
Zamknij oczy i wytęż słuch, może usłyszysz "do widzenia"...

Joa broni, Joa radzi, Joa nigdy was nie zdradzi! ;]
(GG)ŁDSM&M ^^
[Obrazek: 363264.jpg]
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
09.04.2012, 16:03 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 09.04.2012 16:03 przez asia_41.)
Post: #359
RE: Lorindel 5: Cienie Przeszłości
- Taa, nie można się nie zgodzić. - Mruknął Dun i zabrał Sina do jego komnaty. Posadził go na łóżku i wrócił do siebie.

[Obrazek: 113678.jpg]
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
09.04.2012, 16:10
Post: #360
RE: Lorindel 5: Cienie Przeszłości
A Sin tak jak został posadzony tak się przewrócił na łóżko. Udało mu się tylko nogi podciągnąć i przykryć byle jak czymś co miał pod ręką i poszedł spać.

Z czasem epoka przemija - spadająca gwiazda opada bezszelestnie
Zamknij oczy i wytęż słuch, może usłyszysz "do widzenia"...

Joa broni, Joa radzi, Joa nigdy was nie zdradzi! ;]
(GG)ŁDSM&M ^^
[Obrazek: 363264.jpg]
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
Odpowiedz 


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 3 gości

Kontakt | dev.mmorpg | Wróć do góry | Wróć do forów | Wersja bez grafiki | RSS